Nasze Miśki - Shogun, dawniej Pajero a gdzieniegdzie Montero
edmunek - 06-08-2025, 17:43
Ok. tego się nie spodziewałem
Już miałem zamawiać online (o wiele taniej niż na oficjalnej stronie Thule) z Roofbox Company (największy sklep) i błagać przez maila czy da radę żeby wysłać priorytetowo z dostawą na piątek, ale tknęło mnie żeby sprawdzić sklep który zazwyczaj jest o wiele droższy i zaglądam tam tylko w kryzysie.
I okazało się, że mają ten sam bagażnik z mocowaniem, ale pod innymi numerami.
Numery na oficjalnych stronach i sklepach które sprzedają jako autoryzowani sprzedawcy marki Thule są inne od tych gdzie Thule sprzedaje hurtowo dla odsprzedaży
Więc gdzieś za godzinkę podjadę odebrać
Plus na karcie debetowej mamy ofertę że mamy 4% cashback więc zamiast płacić 265 funtów to wyjdzie nam całość 215. Jedyne 50 funtów różnicy (250 zł).
edmunek - 07-08-2025, 12:08
na koniec okazało się, że to co sprzedaje sklep to nawet nie jest przepakowywane tylko ma oryginalne numery Thule.
Małe porównanie poprzedniego bagażnika NoName "Thunder" (niby znalazłem jakąś stronę z akcesoriami 4x4 Thunder ale ile to ma wspólnego z tym moim obecnym bagażnikiem to nie mam pojęcia)
Montaż zakończyłem równo o 22:00.
Akurat tak mi się dzień rozłożył.
Oczywiscie czuć różnicę w wykonaniu, ale weźmy pod uwagę że różnica cenowa pomiędzy tymi mniejszymi a większymi jest dosyć znaczna.
edmunek - 18-08-2025, 08:43
Pierwsze próby zakończone.
https://youtu.be/GlAvPpOZu2M
Weekend był udany.
Na sam koniec weekendu niestety taka sytuacja.
Któryś niedorozwój wyrzucił zapewne butelkę, kiepa lub resztki po "barbecue"
https://youtube.com/shorts/Ip24TUrZIx4
A sam niestety walczę ze sprzedawcą oraz dystrybutorem.
Wg nich, to "tylko kosmetyczne niedoskonałości i że mogę sobie obrócić w stronę dachu żeby tego nie widzieć".
Co dziwne, użytkownicy z innych krajów wspominają że ich uszczelki wyglądają normalnie.
A na mnie naskakuje sprzedawca że on mi wyśle zamiennik ale on "porobi zdjęcia przed wysyłką".
( w podtekście że ja wyciągnąłem uszczelkę z opakowania, zniszczyłem ją po czym ja stwarzam problem że mi się nie podoba jak wygląda)
No i czas na zmianę filtrów i oleju.
Muszę też zregenerować akumulator.
Bardzo dziwnie się zachowuje gdzie jak mam podłączoną lodówkę w bagażniku, tak nie załącza się po zgaszeniu auta.
No ale jest psikus bo.... lodówka ma różne poziomy "odcięcia" w zależności od napięcia.
I tak na "normalnym" ustawieniu to się nie załącza.
Po zgaszeniu auta napięcie spada do 12.8V.
Jak lodówka załącza kompresor tak napięcie spada do 10.8V. Lodówka odcina pobór żeby nie zajechać akumulatora.
Napięcie wraca do 12.4-12.8V.
Na oko - słabe aku co nie?
Ale... jak wyłączyłem system ochrony akumulatora, tak napięcie spada do 10.8V, kompresor się uruchamia, lodówka zaczyna chłodzić a napięcie na wyświetlaczu (lodówki) wskazuje po chwili że napięcie na aku jest 12.4V.
Więc aku nie radzi sobie z chwilowym obciążeniem? Płytki już powyginane bo aku stare?
Czy kwestia że przewód z przodu auta do bagażnika jest słaby i jest spory spadek napięcia pod większym obciążeniem?
Tak więc aku idzie na ANHTCzyx'a na "REPAIR". Zobaczymy czy to coś zmieni.
Na wyjazd rozwiązałem problem że zostawiłem lodówkę podłączoną pod powerstation (512Wh) oraz gniazdko zapalniczki w bagażniku.
Wychodząc na plażę włączałem powerstation i lodówka zaczynała pracować z prądu AC.
A zanim ruszałem w trasę, tak wyłączałem powerstation i lodówka przełączała się na DC z gniazdka 12V bagażnika.
edit: trochę pomyślałem i jednak wydaje mi się że napięcie spada ze względu że lodówka łapie 20A podczas startu kompresora oraz że przewody są cienkie.
Będe musiał zmierzyć jakie napięcie jest na klemach w porównaniu z tym co wyświetla się na lodówce (czyli ile mam tam na gniazdku).
Nie zdziwiłbym się jeśli te skoki wynikają że przewód z grodzi silnika do bagażniku jest za cienki i stąd taki spadek.
Pochwalę się że w końcu, po 2.5 roku odkąd o tym myślałem, tak zakończyłem mini projekt i w końcu Shogun ma żarówki kierunków /również/ w górnych lampach.
Miało mi to zająć godzinę, a zajęło 3....
Nareszcie jest komplet (i światła pozycyjne jak i kierunkowskazy).
edmunek - 27-08-2025, 09:45
Dobra passa mi się skończyła
Zabrałem się za serwis eksploatacyjny.
Poszło wszystko ładnie i gładko
Godzinka i 15 minut i niby wszystko zrobione:
Olej, filtr oleju, filtra powietrza, filtr kabinowy oraz (nie wiem co mnie podkusiło) filtr paliwa.
Ten był wymieniany gdzieś ponad rok temu więc niby nie miałem podstaw go wymieniać.
Zapomniałem ręcznie napompować do filtra, próbowałem go odpalić i oczywiście odpalił, zgasł, potem próbowałem go zakręcić ale bez paliwa to nie ma szans.
I wtedy dotarło do mnie że "kurcze, przecież idioto nie wlałeś paliwa do filtra".
Napompowałem pompką ręcznie aż przycisk był twardy. Niby wszystko ok a na drugi dzień zaczął mi się za każdym razem zapowietrzać.
Wczoraj nie dość że się zdławił, to podczas jazdy też stracił moc, wyrzucił EML, wszedł w tryb awaryjny a zaczytanie kodów dało:
| Kod: |
OBD-IIOBD-II
DTCs: 2
----------------------------
P1272 [0x1272]
Cylinder #2 High To Low Side Open
Cylinder #2 High To Low Side Open; Pressure limiter malfunction
Status: Confirmed
----------------------------
U1120 [0xD120] Archive (inactive)
SCP (J1850) Invalid or Missing Data for Primary Id; Engine(CAN message)
Status: Validated and stored in non volatile memory
|
Akurat i tak dzwoniłem do mechanika, ten od razu zapytał czy wysmarowałem uszczelki przed zakładaniem filtra
i że zapewne się podwinęła/ścisnęła na sucho i stąd problem.
Rozebrałem filtr, wysmarowałem, złożyłem.
3x odpalił normalnie, raz odpalił i się zdławił przy odpalaniu.
Na razie stoi na podjeździe więc muszę przemyśleć jakie podejmę podejście.
Jako że ostatnio na przeglądzie (w Styczniu) miałem zaznaczone że przewody paliwowe powinny być sprawdzone/naprawione bo mają ślady "zużycia/uszkodzenia"
to teraz będę szukał czy zapowietrza mi się przez to że przewody akurat przypadkiem dały się we znak kiedy robiłem serwis,
czy też może filtr jest kiepski/ma jakąś wadę, czy też jednak ja jestem jakiś nieogarnięty.
Marcino - 27-08-2025, 13:50
| edmunek napisał/a: | | Czy kwestia że przewód z przodu auta do bagażnika jest słaby i jest spory spadek napięcia pod większym obciążeniem? |
Może tak być - moja domowa lodówka bierze 25W ale na starcie 450W. Musiał bym potetsować bo mam też drugą kompresową yeticool, podobna do twojej jaki tam jest pobór. Ja mam akurat w kmpervanie drugie aku, rozruchowego nie ruszam wcale.
Marcino - 27-08-2025, 13:53
| edmunek napisał/a: | to teraz będę szukał czy zapowietrza mi się przez to że przewody akurat przypadkiem dały się we znak kiedy robiłem serwis,
czy też może filtr jest kiepski/ma jakąś wadę, czy też jednak ja jestem jakiś nieogarnięty. |
Było nie ruszać jak dobrze działa. Ale ja też tak mam ze profilaktycznie, no i czsami coś moze się nie udać.
edmunek - 27-08-2025, 14:47
Nie kop lężącego
Dzisiaj chyba po prostu założe stary filtr. Kto wie....
A jak nie, to idę pod auto i będę patrzył jak ten na przeglądzie dojrzał że trzeba się zainteresować przewodami paliwowymi.
edmunek - 02-09-2025, 08:26
Po założeniu starego filtra nie mam żadnych problemów z odpalaniem.
Pozostał na razie jeden dziwny objaw.
Pomiędzy 2000 a 2500 obrotów słyszę falowanie obrotów/pracy silnika (podczas jazdy. skrzynia w sport i trzymam na obrotach i słysze że chodzi nierówno)
ale nie objawia się to ani "drganiami" ani wskazaniami na obrotomierzu.
Więc stary filtr rozwiązał problem zapowietrzania się jednakże na commonrailu chyba wciąż siedzi gdzieś jakieś powietrze (stąd falowanie pracy bo gdzieś jest chyba jeszcze powietrze).
Albo.. wtryski kończą żywot?
Na razie pojeździmy i zobaczymy
wojtas - 02-09-2025, 08:50
Ale że jak, nowy filtr z renomowanej Niemieckiej firmy spowodował takie problemy? Ręce opadają
edmunek - 02-09-2025, 11:43
A bo to pierwszy?
Niczym sytuacja jak kilka lat temu robiłem serwis w Fordzie Focusie.
Kilka miesięcy później zauważyłem, że czas od zera do setki, choćbym nie wiem jak męczył auto, zmienił się z 7.6-7.8 sekundy na 8.8-9.2 sekundy.
Przypadkiem, bo zauważyłem że mnie auto o mniejszej mocy spokojnie objechało, a nie było to auto które byłoby modzone (więc żaden sleeper...)
Podłączyłem komputer, błędów brak.
Rozebrałem dolot, rury, sprawdziłem pół akcesoriów wokół silnika i nie znalazłem nic
(żadnego rozcięcia, nieszczelności).
Podłączyłem znowu komputer, nałożyłem pełno wykresów na ekran i jeździłem z laptopem.
Na wykresach zero wahań, zero "dziwnych" uskoków nigdzie żeby np. brakowało ciśnienia na wtryskach itp.
Nawet raz mnie policja zatrzymała i musiałem się tłumaczyć czemu na siedzeniu pasażera leży laptop podłączony pod auto i co to za wykresy.
Miesiąc szukałem (nie że codziennie ale wciąż).
Ależ mnie męczyło że o ile do 50 km/h to miałem identyczne wyniki jak kiedyś, tak od 50 do 100 czy 120km/h to było czuć że jest mniej mocy.
Już myślałem że jak nic auto wykazuje brak mocy bo jest czymś zasyfione czy też po prostu koniec - trzeba będzie myśleć że to koniec "motoru".
Ale coś mnie tknęło i za grosze kupiłem inny filtr powietrza.
Zmieniłem filtr powietrza i "moc wróciła".
Jaki wstawiłem jak robiłem serwis? BluePrint.
Niby znana marka a tu psikus.
I można by pomyśleć, że przecież tyle czujników i że MAP i że MAF, że przecież jak nic PCM (ECU) wyłapie że jest za mało powietrza a tu proszę
Było na tyle mniej przepływu, że w czasie do setki było widać różnicę,
a wystarczająco na granicy, że komputer nigdzie nie znalazł że "nie oddycha".
Jak? Nie mam pojęcia.
Przez ostatnie 9 lat ten Ford na tyle był awaryjny, że przez to właśnie kupiłem Shoguna.
Pomyślicie sobie, no ale jak to? Z nowszego auta kupił sobie starego diesla bo szukał "rzetelności"?
Otóż tak - bo odnoszę wrażenie że Shogun/Pajero to nawet jakby koło się urwało, to najwyżej wyłączy kontrolę trakcji ale dojedziesz do domu.
A Fordzik?
W Fordziku jak było za ciepło, tak szorowałem po kołach (wtedy tego nie wiedziałem).
czym? a dolnym kielichem amora. Tam na czym sprężyna się opiera.
Wiem wiem.. niedorzeczność co nie?
Ale wtedy zielony byłem to nie wiedziałem jak znaleźć co mi szura.
Albo Ford zrobił akcję serwisową.
Dołożył czujnik poziomu płynu chłodzącego.
2000 km od domu okazało się, że system nagle nie widzi tego czujnika i gasi auto bo myśli że nie mamy płynu chłodniczego.
(puszcza powietrze na wtryski, masz tryb awaryjny i nigdzie nie pojedziesz).
A skąd brak komunikacji.
a to mi zajęło kilka lat (i dziesiątki mechaników którzy nie potrafi tego namierzyć).
Wystarczyło że mocno padało.
Listwa na podszybiu jest spinana plastikowymi kołkami.
Te kołki nawet jak są wymienione na nowe, tak otwory w listwie na podszybiu się wyrabiają.
Woda spływa z szyby na listwę.
Tam stoi bo listwa jest źle wyprofilowana, że woda nie spływa na bok tylko na środku sobie stoi
(jak możecie się domyślić, tam gdzie są kołki/spinki).
Woda sobie kapie do komory silnika spływa po nadkolach (nad amortyzatorami) w komorze.
Gdzie się woda zbiera?
Na przyłączu masy... tej masy która idzie do głównej skrzynki bezpieczników i ECU/PCM.
Gdzie jest czujnik poziomu płynu przyłączony?
Otóż do tego samego gniazda które korzysta z tego samego uziemienia/masy.
Wiecie dlaczego żaden mechanik nie mógł rozwiązać problemu?
Bo flashowali system kilkanaście razy.
Bo rozbierali czujnik płynu, kasowali błędy.. ba - mierzyli nawet oporność na przewodach
(ale nie na masie która jest pod obudową/koszykiem akumulatora).
Auto postało 2-3 dni na zakładach pod dachem, wyschło, odpaliło bez błędów to można "skasować za naprawę".
Potem ja jadę na urlop, jestem 1000-2000km od domu,
przychodzi burza, auto nie stoi pod "daszkiem",
wracam do auta i mam litanię błędów i auto w trybie awaryjnym.
Kilka lat mi to zajeło aby to znaleźć.
Kilka lat... chyba 5 wyjazdów zagranicznych gdzie byłem uziemiony
i nie wiedziałem jak auto naprawić (a naprawiało się samo jak wyschło).
A znalazłem dzięki temu że raz (we Włoskich Dolomitach) zalało mi auto ale deszcz akurat spłukał pełno wapniowego piachu/osadu i ten osad ukazał ślady któredy idzie woda do komory silnika.
Przypadek...
Nie mówiąc ile razy Fordzik uznał że dzisiaj nie jedziemy bo akumulator jest do wymiany.
Myślicie że były jakiekolwiek oznaki że aku umiera?
Zero. A dlaczego? Bo Ford stosuje aku EFB z żelowymi wkładkami (jak AGM).
Ale Fordy z tamtych czasów miały debilnie ustawiony system BMS (Battery Management System) który nigdy nie został naprawiony, miał pełno błędów i źle łądował akumulator.
Bo start/stop, bo ekologia, bo patrzcie jak mało ten samochód pali.
Bzdura. Mam auto już 9 lat.
Co do dnia w kalendarzu mogłem zaznaczyć kiedy akumulator trzeba wymienić.
Niczym rocznica.
Na fordowskim forach wyczytałem chyba wszystko co można było wyczytać.
Od lat siedzę i grzebię jak coś poprawić, jak naprawić i właśnie za pomocą Forda uzmysłowiłem sobie jak można w ciekawy sposób tak zrobić auto - żeby nie było "na zawsze".
Tak tak.. niczym jak z tą żarówką.
Hugo - 03-09-2025, 08:23
wojtas, słowo klucz: "niemieckiej".
Marcino - 03-09-2025, 16:36
Bosha wrzuć od razu do kosza
Krzyzak - 04-09-2025, 07:34
| edmunek napisał/a: | | za pomocą Forda uzmysłowiłem sobie jak można w ciekawy sposób tak zrobić auto - żeby nie było "na zawsze" | nie mam styczności obecnie, to nie wiem jak jest, ale dawniej, kilkanaście lat temu to były sobie inne marki i był ford - niby ten sam segment, podobne wyposażenie a czasem i lepsze i cena -30%... gdzieś te oszczędności musiały być
edmunek - 04-09-2025, 09:31
Zgadza się Nie sposób mi nie powiedzieć że wiesz dokładnie to samo co i ja wiem
Porównując wtedy auta na rynku to patrząc na konkurencję miałem wrażenie że każde auto z podobnego segmentu (pomijajac auta premium (gdzie wtedy premium miało jeszcze wartość)) było kilka-kilkanaście lat do tyłu. Wyposażenie czy niektóre rozwiązania technologiczne to był przeskok i "Ford" wydawał się najrozsądniejszym wyborem. Był tańszy a oferował znacznie więcej.
Dopiero po kilku latach zrozumiałem gdzie znalazły się oszczędności a że stałem się "fordomaniakiem" tak każde kolejne auto które wychodziło na rynek to dokładnie studiowałem właśnie pod względem "a gdzie tu księgowi maczali palce że znowu mamy więcej za mniej więc gdzieś muszą być oszczędności".
Teraz z perspektywy czasu dokładnie widzę gdzie znajduje się spore oszczędności na prawie każdym elemencie
Krzyzak - 04-09-2025, 10:51
To już Bartek dawno temu pisał - jak miał okazję rozkręcać np. silnik TDDI albo TDCI (nie pamiętam) - że w większości jest on skręcony na śrubki M6 i wszystko na klej, gdzie w te same miejsca Mitsubishi daje śruby M10 drobnozwojowe. A dodatkowo ma wiele elementów z tworzywa sztucznego albo kawałka metalu, żeby nadać sztywność, otoczonego tworzywem, żeby nadać wymiar... Silnik raczej jednorazowy bo jego poprawne poskładanie po remoncie jest niezwykle utrudnione...
Mam w maździe sporo części współdzielonych z fordem... Odkręcenie zawieszenia jest równoznaczne z ponownym gwintowaniem, bo już się śruba wkręcić nie chce... Aczkolwiek to wiele firm stosuje - czyli jednorazowe śrubki, bo się tak rozciągają po montażu, że nie da się ponownie wykorzystać.
|
|
|