To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki

Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...

mystek - 30-05-2010, 21:32

Byłem w weekend w mojej pierwszej trasie Coltem. Trasa w sumie 400km Kraków - Zakopane - Poprad - Kraków. Cała trasa przebiegła wyjątkowo spokojnie. Nigdzie nie spotykałem dziwnych kierowców, albo dziwnych zachowań ich. Jedynie chyba zbyt bogaty koleżka w Audi A5 wyprzedzał co chwilę samochody, by po chwili jechać spokojnie 70km/h :| . Chciał chyba przyszpanować, no ale nie ważne.

Droga powrotna również przebiegła wyjątkowo spokojnie oprócz dwóch kolesi. Jeden - dziadzia w wieku "na oko" 60-70lat, zielona Panda i jazda 50km/h na drodze z limitem do 70km/h, a w miastach 40km/h :/. Kto takich ludzi puszcza na drogi?

Drugi przypadek, to już kompletny idiota!! Zresztą nawet dwóch idiotów. Dopiero takich spotkałem w... Krakowie. Jeden tablice SK niebieski fiat palio, a drugi EGL albo EDL chyba Corolla taka 2005 rok, z tego gena.

Pierwszy - ul. Dietla. Jadę sobie lewym pasem, koreczki takie delikatne, jak to w niedzielę. On jedzie prawym pasem, na którym jakiemus kolesiowi zepsuł się samochód. Zbliżam się powoli do tego zepsutego samochodu, nagle patrzę, a ten wjeżdża na mój pas na chama. To ja po hamulcach. Zatrzymałem się, on również. Byłem spokojny więc czekam - koleś nie jedzie. Trąbnąłem mu, żeby jechał przede mnie i nagle zacząl skakać jak żaba i... zjechał na prawy pas, bo coś mu się zepsuło w samochodzie :| . Dalej do mnie dojechał i się patrzył jakbym mu rodzinę zabił :/. Koleś wymusza pierwszeństwo, nie rozglądnei się uważnie tylko ryje się jak świnia do koryta, a później ma pretensje, że prawie się we mnie wrypał.

Drugi - również ul. Dietla tylko już bliżej Hali Targowej. Identyczna sytuacja. Jadę lewym pasem, on prawym. Patrzę się nagle, a ten mi się wpieprza na błotnik. No to po hamulcach i trąbię na niego :| . On nawet nie przeprosił ani nic. Dalej jadę za nim - rondo Grzegórzeckie. Ustawił się na pasie do jazdy na wprost, ale nagle puścił migacz w lewo, na pas do skrętu w lewo właśnie. Stoimy na czerwonym wszyscy elegancko. Zielone się zapaliło. Wszyscy ruszają spokojnie, ja się patrzę na tego kolesia co zrobi, a ten dokładnie to samo co mi z 400m wcześniej, czyli wpieprza się kolesiowi na błotnik :/. Koleś po klaksonie oczywiście.

Myśli, które mi się nasuwają po tych sytuacjach? Kupują sobie ludzie samochody. Nowe, stare, drogie, tanie itd itd. Wybierają się w trasy i... nie umieją kompletnie jeździć!! Wiozą ludzi, a zachowują się, jakby nie znali kompletnie przepisów ani kultury panującej na drogach :/. W głowie tylko jeden punkt - punkt docelowy. Nie patrzą po bokach, nie obserwują jezdni, jadą przed siebie jak barany :/. Do jazdy samochodem jednak trzeba mieć trochę "talentu". To umiejętność, jak każda inna.

PS: na Słowacji z kolei spodobała mi się kultura na drogach. Ludzie się tam nie spieszą! Wpadamy do miasta - ruch zwalnia do 50km/h i sobie jedzie tyle. Wyjeżdżamy z miasta - ludzie jadą 70-80km/h i jest git. Jednego kolesia tylko spotkałem co zapieprzał na blachach słowackich, a reszta spokojnie do celu. A w Polsce tragedia. Busiarze jadą na złamanie karku, zarobasy kręcą swoje wypasione furki, a "normalne" rodziny w 10 letnim kombii suną sobie spokojnie prawym pasem. Oby więcej takich normalnych keirowców!

Hubeeert - 30-05-2010, 22:40

mystek napisał/a:
Jeden - dziadzia w wieku "na oko" 60-70lat, zielona Panda i jazda 50km/h na drodze z limitem do 70km/h, a w miastach 40km/h :/. Kto takich ludzi puszcza na drogi?


Drogie dziecko - taki dziadzia tez ma prawo a prędkośc dopuszczalna jest wskazaniem prędkości maksymalnej na danym odcinku. Nie ma obowiązku jazdy 90/50.

Więcej tolerancji, mniej nerwów, wycieczka do UK.

Pozdrawiam

Luq - 30-05-2010, 23:10

mystek napisał/a:

Jadę sobie lewym pasem, koreczki takie delikatne, jak to w niedzielę. On jedzie prawym pasem, na którym jakiemus kolesiowi zepsuł się samochód. Zbliżam się powoli do tego zepsutego samochodu, nagle patrzę, a ten wjeżdża na mój pas na chama. To ja po hamulcach



Az przypomniala mi sie moja wtorkowa podroz na uczelnie. Jade sobie srodkowym pasem Pilsudskiego i gdy jestem mniej wiecej w polowie dlugosci ciezarowki (takiego blaszaka) to nagle ten idiota zjezdza powoli, jak gdyby nigdy nic na moj pas. Ja odruchowo odbilem w lewo (w ostatniej chwili), cale szczescie, ze nic nie jechalo na lewym, bo nawet nie mialem czasu tam spojrzec. Zatrabilem, powiedzialem pare slow na CB... Cisnienie mi podskoczylo niesamowicie...

Tak sie wlasnie zastanawialem czyja bylaby wina w razie mojej ew. stluczki z samochodem z lewego pasa (o ile by tam byl). ? Wydaje mi sie, ze raczej nie moja, w kazdym razie mandatu na pewno bym nie przyjal...

Paweł_BB - 31-05-2010, 06:00

mystek, ten drugi kolo co ładował się w bok jechał zupełnie obok Ciebie? Bo ja mam taką metodę, że nigdy nie jadę w martwym polu innego kierowcy, po prostu wiem że matoły się nie rozglądają, staram się być zawsze albo zupełnie z przodu albo zupełnie z tyłu, nigdy obok :wink:


Luq, wszystko zależy od świadków, jeśli ktoś potwierdzi że się ratowałeś to winnym będzie tamten gościu a nie Ty.
Kilka lat temu kolega sobie jechał krątą osiedlową uliczką i widzi że na wprot niego jedzie młody kolo i rozgląda się chyba za miejscem do zaparkowania, kolega odbił do lewej krawędzi ale ten kolo też nagle wrócił na swoją stronę no i oczywiście doszło do kolizji. Przyjechała policja na miejscu i nagle jakiś tajemniczy świadek (kolega tego gówniarza) się zjawił i zeznał, że to mój kolega jechał jak wariat lewym pasem.... Policja powiedziała koledze że wierzy jemu jako starszemu gościowi zawodowemu kierowcy ze wszystkimi kategoriami prawka ale tamten rzekomo ma świadka i tylko w sądzie możnaby ew. próbować wygrać ale i tak mój kolega miałby maarne szanse :evil: no to oczywiście kolega mandat przyjął bo nie miał wyjścia :cry:

Niech to będzie przestrogą dla Was, że lepiej uciekać do prawej krawędzi...

jaca71 - 31-05-2010, 06:16

mystek napisał/a:
Jeden - dziadzia w wieku "na oko" 60-70lat
mystek napisał/a:
Pierwszy - ul. Dietla.
mystek napisał/a:
Drugi - również ul. Dietla tylko już bliżej Hali Targowej.

Cóż można napisać? Przejedziesz jeszcze kilkaset tysięcy kilometrów, spędzisz tysiące godzin za kierownicą i... Ci przejdzie. Nabierzesz nawyków tzw. jazdy defensywnej. Zobaczysz popsuty samochód na drugim pasie to się ustawisz tak by gość z tamtego pasa mógł zmienić pas bezstresowo, nie będziesz jeździł równolegle z gościem bo cię wtedy w lusterkach nie widać, nabierzesz tolerancji w stosunku do innych kierowców i ich umiejętności.
mystek napisał/a:
Jedynie chyba zbyt bogaty koleżka w Audi A5 wyprzedzał co chwilę samochody, by po chwili jechać spokojnie 70km/h :| . Chciał chyba przyszpanować, no ale nie ważne.

Ja jeżdżę tak samo. Wyprzedzam i potem jadę z prędkością przepisową. Nie lubię jeździć za innym samochodem szczególnie jak przez niego nie widać co jest z przodu to raz. Dwa to bardzo często się zdarza że ludzie podróżują metodą zerojedynkową - gaz hamulec strasznie to jest męczące i felgi się brudzą jadać za takimi.

A tak na koniec - każdy dochodzi do etapu, w którym dalej lubi jeździć szybko ale zdaje sobie sprawę czym to grozi i ma dla niego znaczenie czy dotrze na miejsce w jednym kawałku a nie o której godzinie. I chce żeby jego dzieci bezpiecznie dotarły do szkoły. Wtedy zdecydowanie zmienia się styl jazdy.

Anonymous - 31-05-2010, 07:29

jaca71 napisał/a:
Ja jeżdżę tak samo. Wyprzedzam i potem jadę z prędkością przepisową. Nie lubię jeździć za innym samochodem szczególnie jak przez niego nie widać co jest z przodu to raz. Dwa to bardzo często się zdarza że ludzie podróżują metodą zerojedynkową - gaz hamulec strasznie to jest męczące i felgi się brudzą jadać za takimi.

tak to jest okropne - nie lubie nierownej jazdy;/

moja ostatnia podroz to 10 razy wyprzedzanie tych samych ludzi bo nie dawali sobie rady z wyprzedzeniem kilku aut i pozniej jak jechalem spokojnie kolo 100 to oni mnie wyprzedzali...

mystek - 31-05-2010, 11:45

#Huubert - ja rozumiem, co to jest "limit prędkości dopuszczalnej" natomiast powinien również zważyć na sznurek ciągnących się za nim samochodów i powinien zabłysnąć myślą - hmm, coś tu chyba jest nie tak, jadę zbyt wolno korkując ulice.

Chwała Bogu, że po kilku km ciągnięcia się za nim udało mi się go wyprzedzić, bo był dramat. I nerwowy nie jestem, ale są sytuacje, które są przesadzone. Wiele potrafię zrozumieć.

#Paweł_BB - staram się nie jeździć własnie w martwym polu, ale jak są "delikatne koreczki", jak to nazwałem, to w sumie nie sposób jechać w innym miejscu, no chyba, że zostawiamy sporą lukę przed sobą. Jechałem w martwym polu, ale mój przedni zderzak sięgał wysokości jego głowy, więc kręcić się w fotelu nie musiał zbytnio, jedynie kuknąć na lewo. Ponadto jechał tą drogą już jakiś czas, więc widział, że jest natężenie ruchu, także spojrzenie w martwe pole jest wręcz koniecznością.

#Jaca - uwierz mi, że jeżdżę defensywnie i to zdecydowanie. Zawsze staram się zostawiać sporo miejsca przed sobą do najbliższego samochodu, by mieć czas na ewentualną reakcję + wpuścić jakiegoś pacjenta z innego pasa przed siebie.

Jakbym był na miejscu tego pierwszego, to widząc samochód przede mną, który się zepsuł bym po prostu zahamował, wrzucił migacz i delikatnie bym wjeżdżał na sąsiedni pas ciągle kontrolując sytuację. A nie, że koleś jedzie 30km/h i twardo wjeżdża na mój pas nie bacząc na innych.

To Audi A5 jechało mega ofensywnie, jeżeli już stosujemy tą terminologię. Na pewno kojarzysz drogę daleko za Myślenicami, w okolicach Białego Dunajca, Rabki etc. Czyli po jednym pasie dla obu kierunków jazdy, las, wzgórza, droga bardzo kręta. Na takiej drodze, na podwójnej ciągłej koleś wyprzedzał :/. Mam nadzieję, że jednak tak nie robisz. Bo ja rozumiem wyprzedzić na przerywanej maruderów i jechać sobie spokojnie jako lider, ewentualnie za jakimś samochodem, który szybko się porusza. Ale wyprzedzania na podwójnej ciągłej i skakanie jak żaba pomiędzy samochodami zrozumieć nie potrafię. Zwłaszcza na tak niebezpiecznej, krętej drodze. Tam w zasadzie jest ciągle pod górkę w dodatku.

Kaucz - 31-05-2010, 11:59

Hubeeert, moim zdaniem znaki ograniczające prędkość są także informacją z jaką prędkością powinno się jechać, aby nie tamować ruchu. Tolerancja u mnie to +- 10km/h. Najgorzej jak taki kapelusznik będzie cisnął 60km/h na 90tce przez dłuższy czas, bez intencji zrobienia miejsca, aby go wyprzedzić ( zjechanie na pas awaryjny o ile jest )...
jaca71 - 31-05-2010, 12:33

Kaucz napisał/a:
Hubeeert, moim zdaniem znaki ograniczające prędkość są także informacją z jaką prędkością powinno się jechać, aby nie tamować ruchu.

W niektórych krajach są znaki z sugerowana prędkością to jest fajne rozwiązanie. Ale niestety zmartwię Cię przeważnie sporo poniżej dopuszczalnej :)
mystek,
Nie no bez przesady, linii ciągłych z natury nie przekraczam :)

Co do jazdy defensywnej - zazwyczaj staram się nie egzekwować swojego pierwszeństwa, często też ułatwiam życie/jazdę innym. Po prostu trzeba (tak mi się przynajmniej wydaje) pomagać innym - wtedy można wymagać by inni nam pomogli. W skrajnych przypadkach sprowadza się do absurdu - myślę za innych :P

mystek - 31-05-2010, 13:14

Pomaganie innym, jak najbardziej jestem ZA! Natomiast jeżeli koleś ryje się na chama na mój pas, to chyba coś jest nie halo. Zawsze puszczam kogoś przed siebie, na trasie jeżdżę prawym pasem, wyprzedzam i znowu chowam się na prawy itd itd.

Będąc kiedyś z bratem w Warszawie była identyczna sytuacja. Nie wiem jak to tam działa, ale chyba widząc KR na rejestracji, tam każdy chamieje i wjeżdża w nas bez migacza ani nic :| . I to nie tak, że to był jeden przypadek, ale ze 3-4 przy wyjeździe z Warszawy. Ja, jak widzę jakieś WE, WP, WO i inne Warszawskie rejestracje, to tylko rzuci mi się to w oko, ale traktuję ich jak innych kierowców. W Warszawie jest inaczej?

jaca71 - 31-05-2010, 13:33

mystek napisał/a:
Natomiast jeżeli koleś ryje się na chama na mój pas, to chyba coś jest nie halo

jaca71 napisał/a:
zazwyczaj staram się nie egzekwować swojego pierwszeństwa

Hubeeert - 31-05-2010, 13:34

mystek napisał/a:
#Huubert - ja rozumiem, co to jest "limit prędkości dopuszczalnej" natomiast powinien również zważyć na sznurek ciągnących się za nim samochodów i powinien zabłysnąć myślą - hmm, coś tu chyba jest nie tak, jadę zbyt wolno korkując ulice.

Chwała Bogu, że po kilku km ciągnięcia się za nim udało mi się go wyprzedzić, bo był dramat. I nerwowy nie jestem, ale są sytuacje, które są przesadzone. Wiele potrafię zrozumieć.


Może i rozumiesz, ale to co wypisujesz dowodzi, że jednak nie zamierzasz się do tego zastosować. Kazdy ma OBOWIĄZEK dostosowania prędkości jazdy do panujących na drodze warunków i jeżeli uważa, że nie może szybciej - TO MA PRAWO TAK JECHAĆ. Nie ma NAKAZU jazdy z prędkością maksymalną dopuszczoną na danym odcinku drogi. Korkowanie, jest względne bo jeżeli pojedzie 50/90 to znajdzie się ktoś kto będzie uważał, że taki styl i prędkość jazdy go blokuje. Tylko w naszym uroczym kraju spotykam się z agresją skierowaną do tych "wolniejszych" i tylko w Polsce akceptowalne są poglądy zbliżone do twoich a stanowiący jasny dowód na to, że nie jesteśmy krajem cywilizowanym...

Uwex - 31-05-2010, 14:18

Hubeeert napisał/a:
tylko w Polsce akceptowalne są poglądy zbliżone do twoich a stanowiący jasny dowód na to, że nie jesteśmy krajem cywilizowanym...


niestety masz rację i co ciekawe ci sami kierowcy jakoś umieją za granicą jeździć tak jak miejscowi i nawet potem opowiadają jak to fajnie , bezpiecznie i bezstresowo tam się im jeździło !

romero - 31-05-2010, 14:51

mystek napisał/a:
WE, WP, WO i inne Warszawskie rejestracje


WP i WO to nie Warszawa.
Pozdrawiam.

mystek - 31-05-2010, 23:14

#Huubert - dla mnie jest to blokowanie ruchu i tyle. Powinno się jeździć na limicie i będzie ok. Skoro ktoś dopuścil jadę 70km/h na danej drodze, to znaczy, że jest ona do tego zdatna by tyle po niej jechać. Tak rozumiem limity. Oczywiście ich pojmowanie zależy od punktu patrzenia, jak zresztą pojmowanie wielu spraw :) .

Potrafię zrozumieć jeszcze TIRowców, czy jakieś samochody dostawcze, które np pod górkę jadą 40km/h mimo limitu 70. Rozumiem je, bo mogą być doładowane towarem i więcej nie pojadą. Miałem również takiego TIRa jadąc do Zakopanego. Panda tego starszego Pana nie wyglądała na doładowaną. A jajek chyba też tym nie wiózł, choć roentgena nie mam :wink:

#Romero - zgadza się, zwracam honor :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group