Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...
mkm - 01-06-2010, 11:07
krzychu napisał/a: | że to moja wina że taka sytuacja miała miejsce i ja miałem za gościa myśleć.... Albo że jak bym miał na koncie 360 tys a nie 120 to bym lepiej zareagował. |
krzychu niestety musisz myslec za niego i innych. A im wiekszy przebieg masz na koncie tym liczba osob "za ktore myslisz" wieksza
robertdg - 01-06-2010, 11:18
krzychu napisał/a: | albo był zmuszony skręcić na prawy gdzie bym mógł kogoś pokiereszować? | Taka sytuacja jest nie do przewidzenia, pare lat temu, jechalem drogą krajową, wyprzedzalem auta jadace na prawym pasie, zauwazylem w lusterku ze cos zaczyna sie do mnie zblizac, wiec kulturalnie kierunkowskaz w prawo i zmiana pasa ruchu, w momencie kiedy zmienilem pas ruchu tuz przed same auto zza przydroznych krzakow wylecial mi owczarek niemiecki na droge, gwaltowne hamowanie z 90km/h niestety skonczylo sie fatalnie. Jakbym zmienil pas jakies 5-10sekund pozniej to nie doszloby do taj sytuacji, a moze jadacy gosc na prawym pasie sam by go potracil, albo zatrabilby i go wyploszyl, mamy jeszcze taka opcje ze pies wraca albo w krzaki, albo na sasiedni pas ruchu.
Mozliwosci jest mnostwo, sytuacja nie do unikniecia, trzeba w danej chwili umiec wybrac lepsze zło, ja jechalem jakies 90km/h, ten na lewym podejrzewam ze okolo 110+, jakbym probowal gwaltownego manewru na drodze, aby ominac psa, bylaby jeszcze gorsza tragedia, bo napewno jadacy lewym pasem by we mnie przytrabil i to rowno.
Proponuje przejazdzke po Egipcie
krzychu - 01-06-2010, 11:19
Nie rozumiemy się. To jak młody kierowca będzie miał wypadek nie ze swojej winy to znaczy tak mu powiecie że jak by miał 400 tys to mógł by go uniknąć. Jak ja mówię że gość mi wymusił i nie bardzo było cokolwiek w tym momencie zrobić to piszecie że 120 tys to mało i powinienem się jeszcze doświadczyć bardzie. Jak zawodowy kierowca zrobi wypadek to co powiecie? Że nie dało się nic więcej zrobić? Ja powiem że pewnie ma za słabą reakcję i za słabą percepcję rzeczywistości, był zmęczony itd itp ale tak możemy się sprzeczać w nieskończoność... Nie ma idealnego kierowcy a to że trzeba myśleć za innych to tak oczywiście ale jak do czegoś dojedzie to nie można pisać że osoba która jechała dobrze mogła temu zapobiegnąć.
gigant87 - 01-06-2010, 11:23
cns80 napisał/a: | gigant87 napisał/a:
Myślę, że osoba jadąca wolniej, nie wzbudzałaby takich nerwów, gdyby drogi były mniej zatłoczone. Wtedy mogłoby to mniej przeszkadzać.
Albo gdyby skończyło się blokowanie lewego i środkowego pasa w imię "ograniczania prędkości innych pojazdów do dozwolonej". Bo dziś taki ktoś jedzie przepisowo i wszystkich będzie wyhamowywał (żeby było zgodnie z przepisami), a jutro znajdzie sobie "wyższą konieczność" i będzie walił na pałę byle szybciej, bo żona w szpitalu, albo dziecko trzeba z przedszkola odebrać itp. (zauważyłem że tacy ludzie potrzebują tylko pretekstu żeby zwolnić się z obowiązku przestrzegania przepisów). |
Ogólnie uczenie innych nie jest dobre. Ostatnio coraz więcej jeżdżę busem z MEGA paką (największe IVECO) i zawsze staram się jechać tak, by szybszym nie utrudniać jazdy, nawet jeśli ja jadę ponad limit.
Inna sprawa...
Pytanie dokąd wszyscy się tak śpieszą? Gonimy cały czas... tylko po co? Dlaczego?
Przecież możnaby jechać spokojnie, tak jak mówi Hubert.
mystek - 01-06-2010, 12:03
#Krzychu - zgadzam się z Tobą, że właśnie ludzie jadący wolniej od reszty stawki powinni być tego po prostu świadomi. Widzą w lusterkach np 15 samochodów za nimi, przysiąść gdzieś na poboczu chwilkę (przecież im się nie śpieszy, prawda?), puścić tą gromadę i wracać na trasę. Nie wiem, jest kilka opcji. Można też wlaśnie przykleić się ostro prawej strony i umożliwiać innym wyprzedzenie nie zjeżdżając na pobocze. Myślenie i obserwowanie trasy nie boli
#Hubeeert - no skoro mówisz o demokracji, a po chwili, że nie masz co ze mną dyskutować, na czym de facto demokracja właśnie polega, to chyba ktoś tu demokratą nie jest . Po drugie nie głoszę "swoich teorii" bo takie rozwiązania z obowiązkowymi badaniami lekarskimi są wprowadzone w niektórych krajach (obiło mi się o uszy) i jakoś to funkcjonuje.
Skoro to PROPONUJĘ to jasne, że jest to niezgodne z OBECNYMI przepisami, no ale znaczenie obu tych większych słów rozumiemy?
Ja mam inne doświadczenia z "młodymi gniewnymi" a inne z "dziadkami". Akurat to ta druga grupa społeczna była dla mnie w przeszłości większym zagrożeniem na drodze nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu. No i wiele razy widziałem, jak "dziadkowie" zagrażali życiu innych uczestników ruchu, nie tylko mojemu.
Odnośnie "młodych gniewnych" to należy ich poróżnić na tych myślących i bezmózgich, bo oczywiście zgadzam się, że są ci drudzy, których również powinno się tępić i w tej kwestii pobieżnie się z Tobą zgadzam.
#Krzychu (ponownie) - właśnie o tym mówiłem, że zagrożenie stwarzają takie osoby, a niekoniecznie młodzi w golfach za 4000zł.
#CNS80 - jakby kierowca Audi znał przepisy ruchu, to by wiedział, że właśnie wymusza pierwszeństwo i stwarza zagrożenie na drodze.
To jest niestety ból, że trzeba myśleć za innych :/. Ale nie zgodzę się z tym doświadczeniem Krzycha, żę ma zbyt małe. Imo na drodze bardziej liczy się myślenie, a nie doświadczenie. Doświadczenie to tylko naprowadzenie myślenia i przewidywania na odpowiednie tory. Stosunek myślenia do doświadczenia to imo 70/30. A często kierowcy myślenie zastępują doświadczeniem, co nam daje brawurę i "jazdę na pewniaczka". Inaczej mówiąc - cofają się w rozwoju
#Gigant87 - niestety tak to jakoś jest, że życie pędzi szybkim tempem. Na Słowacji np da się zaobserwować, że oni jeszcze nie gonią się tak z czasem jak my. Tam jest jeszcze spokojnie. Ciekawe, jak to jest w mniej cywilizowanych krajach od Polski czy Słowacji.
Hubeeert - 01-06-2010, 13:55
mystek napisał/a: | Hubeeert - no skoro mówisz o demokracji, a po chwili, że nie masz co ze mną dyskutować, | Jedno drugiemu nie przeczy.
O demokracji mówię w kontekście tego, że jednostka nie może narzucać swojego zdania ogółowi.
A o tym, że nie mam ochoty z Tobą dyskutować - czysto prywatnie. Tzn uwazam, że i Ty i niestety jeszcze co najmniej jeden uczestnik tej dyskusji do sprawy podchodzicie zbyt impulsywnie, osobiście i niestety personalnie. Nie chce mi się dyskutowac z kimś kto uważa, że jest:
1. nieomylny
2. zawsze nieomylny
3. idealny
4. kompletnie nieprzekonany do idei, że człowiek to istota ułomna i zdarzają się ludziom chwile słabości.
Słabsi kierowcy - won z dróg. To hasło juz się przez Forum przewinęło a za komentarz do tej wupowiedzi dostałęm ostrzeżenie. Niech za zakończenie mojego uczestnictwa w tej dyskusji posłuzy moja poprzednia wypowiedź.
Żegnam i bez odbioru.
robertdg - 01-06-2010, 14:29
mystek, myslenie jest jak teoria, a doświadczenie jak praktyka, ze szkoly dobrze wiesz, że takie rzeczy potrafią się mijać szerokim łukiem, nie rozgraniczajmy tego, obie te rzeczy sa potrzebne na równi, nie zdarzyło Ci sie podjac decyzji wbrew logice, ktora w dodatku przyniosla pozytywne efekty
Zawodowym kierowcom zdarza sie popelniac najbardziej blache problemy, co tez pomijajac stan psycho-fizyczny jest wynikiem rutyny, ludzie popelniaja bledy i sie na nich ucza, taka nasza domena
Jest wiele sytuacji na drodze, ktore mnie osobiscie denerwuja, najbardziej nie lubie, kiedy zorganizowany sznureczek aut grzecznie dojezdza do skrzyzowania, swiatel, zwezenia drogi, a z sasiedniego pasa ktos mi sie na chama wrzyna przed auto, doslowne wciska sie w luke na sile, gdyby tylko wczesniej pomrygal troszke kierunkowskazem, wykonal uprzejmie manewr, to z wielka checia bym go wpuscil. Nie nawidze cwaniactwa, bo taki ktos co nie dosc ze sie wpitoli na sile, jeszcze bedzie sie rzucal do Ciebie, mi nauczyciel na kursie nauki jazdy czesto wpajal do glowy zasady kultury na drodze oraz zachowan przewidywalnych.
akbi - 01-06-2010, 16:17
mystek napisał/a: | Powinno się jeździć na limicie i będzie ok. Skoro ktoś dopuścil jadę 70km/h na danej drodze, to znaczy, że jest ona do tego zdatna by tyle po niej jechać. Tak rozumiem limity. |
krótko ... źle rozumiesz
Prędkość MAKSYMALNA na znaku - jest prędkością maksymalną z jaką WG PRZEPISÓW możesz się poruszać ... równie dobrze możesz jechać wolniej. ...np 40 na 50 ... lub 60 na 90.
Blokowanie natomiast ...jest jazda skrajnie wolniejsza aniżeli prędkość dopuszczalna - np 10 na 50.
Poza tym (wg mnie ważniejszym) jest przepis ogólny - który mówi o zachowaniu prędkości bezpiecznej - tj ...jeśli leje deszcz, lub mamy lód na drodze to jedziemy czasem nawet 50 na 90 ... lub w mieście 30 na 50 .... a nie z prędkościami "znakowymi" ... bo wg przepisów mogę - pomimo że brakuje mi umiejętności.
mkm - 01-06-2010, 16:43
robertdg napisał/a: |
Proponuje przejazdzke po Egipcie |
Mowisz masz
http://www.youtube.com/watch?v=vK6wy67p32k
Wbrew pozorom chaos panujacy tam na drogach jest pozorny.
Maja tam bardzo skomplikowany sposob uzywania swiatel i klaksonu.
Przepisy i nakazy olewaja.
Pilnuja tylko tego co jest przed autem. Tyl wcale ich nie interesuje.
robertdg - 01-06-2010, 16:51
mkm, no co TY wg mnie tam maja "Meksyk" na drodze, w nocy nie uzywaja oswietlenia, nie stosuja sie do przepisow i ograniczen, troche jak na rodeo, ale to moje krotkie spostrzezenie
Morfi - 01-06-2010, 20:14
Też mam przejechane cos koło 100 tys km. Nie uważam się za kierowce idealnego, bo nie raz każdy popełnia jakies błędy.
Nalezy pamietać, że im więcej kilometrów tym częściej pojawia się rutyna, szczególnie na drogach nam dobrze znanych i wtedy łatwo o błędy.
Jesteśmy w Polsce i na "naszych" przepisach się wychowaliśmy. Inaczej jeździ się w UK inaczej w Rosji a jeszcze inaczej w Egipcie. Inne zasady inna kultura.
I tak uwarzam, że jeżeli ktos nie ma predyspozycji do wykonywania czegoś, to niech za to się nie zabiera.
jaca71 - 01-06-2010, 20:33
krzychu napisał/a: | Sytuacja z wczoraj 2 pasmówka jadę lewym 120km/h (licznikowo) na pasie do włączania się do ruchu między pasami pojawiło się audi kombi chyba 80 takie stare nie zmieniałem pasa bo spokojnie bym go minął i mógł się włączyć za mną (nic za mną nie jechało) ale w krytycznym momencie audi zaczęło zjeżdżać na mój pas -> klakson i ABS ze 120 do 0 gdzie obaj zatrzymaliśmy się przy końcu jego pasa a on w połowie na moim pasie.... |
I ja wyjmę kija
Czytając ten opis to ty jesteś szalony Normalnym odruchem kierowcy normalnego jest zmiana pasa i ułatwienie włączenia temu drugiemu bez liczenia czy przejadę za nim, przed nim, czy się stukniemy. To co zrobiłeś dla mnie nie jest naturalne.
Tak jak pisałem Mystkowi nie ma sensu na drodze za wszelką cenę egzekwowania swojego praw pierwszeństwa. Nie lubie takich tekstów ale to napiszę w większości znanym mi krajów na zachód od Odry a także za Atlantykiem ludzie na rękach stają by ułatwić włączenie temu z pasa rozbiegowego. A u nas w Polsce? Spójrz na swój opis sytuacji.
Czytując Twoje relacje z drogi do pracy i z pracy do domu odnoszę wrażenie że nie potrafisz jeździć defensywnie A tak poważnie pisząc to zbyt poważnie traktujesz swoje prawa na drodze i nie potrafisz ludziom ułatwiać jazdy...
[ Dodano: 01-06-2010, 21:00 ]
mystek napisał/a: | To jest niestety ból, że trzeba myśleć za innych :/. Ale nie zgodzę się z tym doświadczeniem Krzycha, żę ma zbyt małe. Imo na drodze bardziej liczy się myślenie, a nie doświadczenie. Doświadczenie to tylko naprowadzenie myślenia i przewidywania na odpowiednie tory. Stosunek myślenia do doświadczenia to imo 70/30. A często kierowcy myślenie zastępują doświadczeniem, co nam daje brawurę i "jazdę na pewniaczka". Inaczej mówiąc - cofają się w rozwoju
|
Nie trzeba myśleć, znaczy trzeba ale tym mniej musisz za innych myśleć im więcej masz doświadczenia. Widzę że masz problem z uprzejmością. Masz problem z przewidywaniem wydarzeń albo po prostu godność nie pozwala Ci na zrobienia miejsca przed sobą, zmienienie pasa, wleczenie się za kimś itp... Droga powinna być miejscem współpracy i miłości a nie udowadniania kto jest większym kozakiem. Przy obecnym zapchaniu dróg nie da się inaczej.
I żeby było śmieszniej ja jestem po tej drugiej stronie barykady - często a raczej bardzo często "delikatnie wymuszam" pierwszeństwo na innych. Nie potrafię zrozumieć ludzi jadących po pasie, którzy gdy widzą mój migacz zamykają mi drzwi przed nosem, gdy widzą że jadę pasem do rozbiegu nie potrafią dostosować swojej prędkości tak bym włączanie do ruchu wykonał płynnie. A najlepszy jest ich wyraz twarzy - wydaje im się że dali mi nauczkę, że utarli nosa cwaniakowi. Temat rzeka... Tacy jak Ty i Krzychu to jest dopiero problem na drogach.
Paweł_BB - 01-06-2010, 22:08
Tak czytam ten temat i mam mętlik w głowie, niby każdy z Was ma (lub przynajmniej powinien mieć) większe pojęcie o jeździe autem niż pewnie 80% kierowców spotykanych codziennie przeze mnie na drogach z racji tego, że siedzicie na forum, jesteście fanami motoryzacji, dbacie o autka, jest to Wasza pasja itp. ale z drugiej strony czytając niektóre teksty myślę sobie, że wielu z Was nie chciałbym spotkać na drodze... Jedni tutaj popierają gramolenie się na drodze a sami płacą mandaty za przekroczenia prędkości np. Hubeeeert inni na siłę egzekwują swoje pierwszeństwo, inni nie wykazują się kulturą i nie puszczają na zamek błyskawiczny lub nie zmienią pasa mimo że ktoś jedzie pasem rozbiegowym, jeszcze inni by dziadkom pozabierali prawka (ciekawe czy swoim rodzicom też), dla jeszcze innych ilość przejechanym km jest ponad wszystko choć moim zdaniem zawodownych kierowców gubi rutyna dla kolejnych linia podwójna ciągła to jest świętość, jeszcze inni tylko lewym pasem jeżdżą itepe, itede.... Ludzie, boję się Was kiedyś bodaj w "Motorze" były podane wyniki badań kierowców i bodaj 90% stwierdziło, że jest lepszymi kierowcami od innych takie jest nasze społeczeństwo, same kozaki po prostu
Oczywiście świętym nie jestem i przyznaję, że np. linie podwójne ciągłe poza miastem praktycznie zupełnie olewam (oczywiście poza skrzyżowaniami, przejściami dla pieszych itp.) bo one są namalowane chyba za czasów Syren i Trabantów które przyspieszeniem nie grzeszyły jak dobrze, że mam dobrze przyspieszające auto i powiem Wam szczerze, że nie mam kłopotów ze zmianą pasa, z włączeniem się do ruchu pasm rozbiegowym, włączeniem się do ruchu z bocznej uliczki, z przejechaniem przez skrzyżowanie itp. mam też w nosie czy ktoś poza miastem jedzie 40 km/h bo i tak za 2 sekundy go łyknę i pojadę dalej swoje. Choć oczywiście korek z powodu koparki czy jakiegoś gramolącego się złoma może człowieka wkurzyć...
Jedynie kozaki mnie wkurzają bo jak zobaczą Evo to zaczynają jechać jak popaprańcy, ale to się zdarza rzadko. Z reguły jeżdżę z prędkościami ciut powyżej dozwolonych i dzięki temu praktycznie nie płace mandatów (ostatni 2,5 roku temu, wcześniej ze 4 lata temu a jeszcze wcześniej chyba z 6 lat temu), nigdy też nie jestem najszybszy z peletonu żeby nie wzbudzić zainteresowania jakiegoś nieoznakowanego radiowozu Staram się jeździć z głową, rozsądnie i kulturalnie, bardzo rzadko denerwuję się za kierownicą, staram się po prostu olewać dziwne zachowania innych, jazda moim autkiem jest dla mnie wielką przyjemnością
Morfi - 01-06-2010, 22:16
Paweł_BB napisał/a: | pozabierali prawka (ciekawe czy swoim rodzicom też | TEŻ
Hubeeert - 01-06-2010, 22:17
Paweł_BB napisał/a: | Jedni tutaj popierają gramolenie się na drodze a sami płacą mandaty za przekroczenia prędkości np. Hubeeeert | Czepialski Paweł_BB napisał/a: | Ludzie, boję się Was kiedyś bodaj w "Motorze" były podane wyniki badań kierowców i bodaj 90% stwierdziło, że jest lepszymi kierowcami od innych | Mam podobne odczucia bo doskonale wiem, że dobrym kierowca sie bywa a przewaznie jest sie jednym z wielu. Głupie błędy tworzą sytuacje niebezpieczne a przepisy sa po to, żeby ich przestrzeganie wyeliminowało głupie błędy. Powiem więcej - Polacy są jako kierowcy nieprzygotowani na jazde drogami o wielu pasach a na dodatek kulturowo kompletnie sie do jazdy samochodem nie nadają.
Podobnie a nawet gorzej było w UK do lat 80 a potem zaostrzono przepisy i zaczęto RYGORYSTYCZNIE pilnowac ich przestrzegania... Tego pilnowania u nas brakuje bo to przeciez ubeckie metody.....
Generalnie się z Tobą Paweł zgadzam. Niestety własciwie tylko z Tobą...
|
|
|