To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki

Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...

jaca71 - 01-06-2010, 22:18

Paweł_BB napisał/a:
Staram się jeździć z głową, rozsądnie i kulturalnie, bardzo rzadko denerwuję się za kierownicą, staram się po prostu olewać dziwne zachowania innych, jazda moim autkiem jest dla mnie wielką przyjemnością :wink:

A nie ja to czasem napisałem? ;)

akbi - 01-06-2010, 22:21

jaca71, wg mnie mocno przeceniasz "doswiadczenie"
krotko .... myslac za kierownica i jednoczesnie majac zerowe doswiadczenie - masz o wiele wiele wieksze szanse dojechac do celu, niz jadac autem i zupelnie nie myslac pomimo stazu miliona kilometrow.

jaca71 - 01-06-2010, 22:26

akbi napisał/a:
jaca71, wg mnie mocno przeceniasz "doswiadczenie"

Nie mylmy doświadczenia z rutyną :)
Doświadczenie lub siódmy zmysł (nie wiem jaki to jest szósty ;) ) wyrabia się z kilometrami. Czasami jest tak że tyłem karku czuję że ten jeden gość z całego stada za chwilę odstawi manianę (mnie też się zdarza odstawiać manianę) mimo że nie dał żadnych sygnałów że tak zrobi. A czasami daje sygnały, które są dla wielu niezrozumiałe a Ty je podświadomie wyłapujesz. Nie da się tego jasno opisać.

akbi - 01-06-2010, 22:32

jaca71, wiem o co Ci chodzi i masz tutaj racje ... ale nadal nieodzownym bezpieczenstwem jest tu "myslenie" ... ktore w Twoim opisie idzie akurat w parze z doswiadczeniem :)
krzychu - 01-06-2010, 22:40

jaca71 - już to wyjaśniłem jak to wyglądało nie było czasu i możliwości zjechać na prawy to była chwila i but w hamulec a jak bym jeszcze rozglądał się w lusterka to bym mógł opóźnić chwilę hamowania. Zresztą może inaczej. Zdarza mi się że ktoś ze mną jedzie (nie często ale bywa). Zresztą auto firmowe jak gdzieś jedziemy to ja prowadzę bo po prostu z niektórymi współpracownikami się boję jeździć jako pasażer. Jeszcze się nie zdarzyło że ktoś z krytykował mój styl jazdy (współpracowników, kolegów, rodzina itd itp). Wręcz przeciwnie kilka osób uważa że jeździe rozważnie i odpowiedzialnie. Ale za to kilka osób zauważyło że ma jakieś szczęście do trafiania na dziwnych ludzi/sytuacji na drodze. Kiedyś odwoziłem kolegę do domu to jakiś koleś takie manewry wywijał że kolega stwierdził że nigdy na takie coś nie trafił na tej drodze (znaczy na tej jego do domu z pracy) itd itp... Nie wiem może mam takiego dziwnego farta ale jak bym nie potrafił jeździć defensywnie na pewno bym już nie jedno auto skasował...
Szkoda tylko że po paru wpisać (do tego jeszcze o sytuacjach których powodem nie byłem ja) sądzisz że sieję zagrożenie na drodze. Może pierwsze przejedź ze mną 100km a potem wydaj taką opinie?
W każdym razie nie chodzi o to że ja egzekwuję swoje pierwszeństwo (swoją drogą jest bardzo trafne przysłowie że cmentarze są pełne ludzi którzy mieli pierwszeństwo) ale o insynuację że mając większe doświadczenie to ja powinien przewidzieć cokolwiek i nie dopuścić to takiej sytuacji. TYLKO TYLE. Ja nic nie musiałem po prostu to takie ujmowanie winy temu który wymusił z tym się NIE ZGADZAM. Oczywiście podzielam opinie że doświadczenie warto mieć a oczy trzeba mieć dokoła głowy i najlepiej przewidywać przyszłość i zakładać zasadę ograniczonego zaufania.

Jaro1974 - 01-06-2010, 23:19

Ja jeżdżę od 1992 roku a od 1996 zawodowo i wcale nie uważam się za super kierowcę który jest nieomylny i najlepszy. Każdy z nas popełnia mniejsze lub większe błędy ale nie każdy potrafi się do tego po prostu przyznać. Bo jak to " ja nie jestem najlepszym kierowcą przecież jeżdżę szybko i bez wypadku " itd. Według mnie najlepszym jest ten który potrafi się przyznać do swoich błędów. Przez ten okres czasu odkąd jeżdżę zawodowo widziałem już tyle że nic mnie już nie zdziwi i nie zaskoczy. Sam kiedyś byłem młodym i gniewnym któremu się zawsze gdzieś spieszyło. Teraz już tak nie jest. Mam dla kogo żyć. ale nie wszyscy tak myślą niestety.
mystek - 02-06-2010, 00:35

#Hubeeert - nie uważam, że jestem nieomylny, zawsze nieomylny, czy idealny. Nie wiem gdzie to wyczytałeś, pomiędzy, którymi wersami, ale tak nie jest i uwierz mi, że mam trochę pokory i samokrytyki w sobie.

Tak czy siak koniec :)

#RobertDG - zależy jak interpretować słowo "myślenie na drodze". Miałem na myśli coś w rodzaju obserwowania sytuacji na drodze i przewidywania na 12sekund na przód (tak to się mówi w języku drogowym?). Do teorii drogowej zaliczyłbym w zasadzie samą naukę jazdy na kursach. Te 30h przejeżdżone po ulicach daje nam w zasadzie styczność z samochodem, no i oczywiście uczymy się podstawowych reakcji jako kierowca, bo inaczej się tego nie nauczymy :) . Praktyka, to jest jednak mimo wszystko jeżdżenie prywatnie samochodem. Bo każdy doskonale wie, że jazda na L-ce to jedno, a jazda prywatnie to drugie. To jak niebo, a ziemia :)

Zgadzam się, żę ludzie na błędach się uczą. Taka już nasza domena :) . Wiadomo, że jak ktoś tam miał jakąś przygodę (stłuczka, wypadek, ktoś go zwyzywał etc), to na przyszłość będzie zwracał baczniej uwagę na ten aspekt i na te sytuacje na drodze.

Czy zdarzyło mi się podjąć decyzję wbrew logice? Pewnie, że tak :) . Natomiast ciągle wydaje mi się, że ilość km na drodze nie idzie na równi ze zdobytym doświadczeniem, a doświadczenie budujemy poprzez różne sytuacje na drodze. Ktoś może zrobić 20tyś km i więcej przeżyć niż ten, co przejechał 300tyś km.

#Akbi - przyjmuję do wiadomości, w takim razie :) . Zgadzam się również z zachowaniem prędkości bezpiecznej, ze jest to bardziej istotne niż limity na znakach. To zresztą na logikę jest dużo ważniejsze :) . Zastanawia mnie kwestia, czy np nie wolałbyś jechać na drodze z dopuszczoną prędkością (i oczywiście odpowiednimi warunkami) 70km jechać te 70km/h?

#MKM - hehe, rozumiem, że to Ty siedzisz za kierownicą na tym filmiku? :) . Fajna przygoda! Będąc na wakacjach w Tunezji miałem przyjemność jechać taksówką do innego miasta w samo południe i zgadzam się z Tobą, że ten chaos jest tylko pozorny. Oni doskonale odnajdują się w takich warunkach. W Tunezji jest bardzo podobnie, jak w Egipcie, z tego co widzę. W Tunezji nie ma skrzyżowań praktycznie (tzn są, ale takie jakby np osiedlowe dróżki, natomiast główne drogi krzyżują się poprzez ronda, na których stoi policjant, który kieruje ruchem w razie czego), nie ma sygnalizacji świetlnej i... nie ma pośpiechu :) . Każdy jedzie sobie spokojnie do celu. Tam klakson jest na porządku dziennym, ale używany jest często w gestach pozdrawiania się, albo po prostu zwrócenia uwagi, żeby zjechał na prawy pas.

Najgorzej, jak są korki. Wtedy jest samowolka na drodze :D . Fajnie to wygląda, tak z boku, ale oni świetnie sobie radzą. Niestety częste są tam kolizje drogowe, niegroźne oczywiście, bo tylko jakieś delikatne stłuczki, czy otarcia. Jechaliśmy taxi w sumie jakoś 20km a widzieliśmy 2 stłuczki w tym czasie zrobione na naszych oczach :) . Da się też zauważyć, że tam ludzie się nie denerwują zbytnio na ulicy na innych kierowców. Podobnie jest w Egipcie?

#Morfi - zgadzam się z Tobą w 110% :) . Mam identyczne zdanie na ten temat. Nie ma co porównywać naszych realiów do UK, RPA, USA, czy innych skrótowców :P . I również zgadzam się, że jak ktoś nie ma predyspozycji do czegoś, to nie powinien się za to zabierać. Dodam jeszcze - a tymbardziej, jeżeli możęmy zrobić komuś krzywdę. Wśród środowiska medycznego krąży np opinia - "po pierwsze nie szkodzić" (czy coś o tym samym znaczeniu). Także jeżeli nie umiemy pomóc, to lepiej nie pomagać.

#Jaca - no i wszystko rozbija się o punkt spojrzenia :) . Dla Ciebie i niektórych to nienormalne co zrobił Krzychu, a dla mnie i niektórych to nienormalne co zrobił pan w Audi 80. Stąd cała dyskusja, po prostu :) .

Proszę mnie nie oceniać po moich sytuacjach na drodze, czy umiem jeździć defensywnie, czy nie, czy jestem kulturalny, czy nie itp. Najczęściej zachowuję się, jak logika mi mówi. Jeżeli jadę lewym pasem, tak jak Krzychu, to wręcz wymagam, aby pan w Audi włączając się do ruchu był tak łaskawy popatrzeć na sytuację na drodze. To nie wymaga wielu zabiegów, ani wielu sekund. Wystarczy kuknąć. A później jeszcze pan w Audi miał sporo czasu rozpędzając się pasem, który zaraz się kończył, aby spojrzeć w lusterko co się dzieje. Tak często mówi się tutaj na forum i nie tylko, że należy patrzeć w lusterka. A teraz pan w Audi ma ogromne poparcie. Tego nie mogę zrozumieć.

Tutaj już nie chodzi o moją godność (umiejętności przewidywania, a raczej jego braku nie skomentuję, bo uważam, że takową umiejętność posiadam) tylko o szacunek na drodze. Ja, włączając się do ruchu, jak pan z 80-tki odruchowo patrzę w lusterka i jadę sobie te 20km/h czekając, aż wszyscy przejadą i dopiero włączam się do ruchu. Możliwe, że kierowca Audi źle ocenił odległość i prędkość Krzycha. Tego już się nie dowiemy. Możliwe, że zazwyczaj tak nie robi, ale teraz po prostu jego zmysły się pomyliły. A do tego już doszliśmy wyżej, gdzie Robert przypomniał, że człowiek nie jest nieomylny :)

Dla mnie droga to miejsce współpracy, ale z pewnym poszanowaniem. Ktoś coś na mnie wymaga i ja również wymagam od innych pewnych zasad. To chyba zdrowa współpraca? Bo w bezgraniczną miłość to ja się nie bawię :)

Zależy też o jakich sytuacjach mówimy z tym "delikatnym wymuszaniem pierwszeństwa". Bo jeżeli o mieście i korkach, to ja osobiście rzadko spotykam się z chamstwem innych. Jednego kolesia tylko zapamiętałem w Octavii kombii na leasingowych blachach, który mnie nie chciał wpuścić za Chiny. Oj, dobrze go zapamiętałem :P . A tak, to mnie wpuszczają, a ja nie mam powodów by nie wpuszczać innych :) . Zawsze to robię i wiele razy to już pisałem na tym forum.

#Paweł_BB - moim rodzicom odebrałbym prawo jazdy. Tzn mój tata tylko je ma, ale on nie jeździ już samochodem i tak od wielu lat właśnie ze względów zdrowotnych, ale to jest jego decyzja :) . Tak czy siak, jakby chciał kierować samochodem, to bym mu nie pozwolił i zabrałbym mu kluczyki, bo uważam, że nie jest w stanie wykonać tej czynności nie zagrażając innym.

#Akbi (ponownie) - o, to, to, to!!!!! O to mi chodzi cały czas z wyższością myślenia nad doświadczeniem :) . Więcej zdziałasz myśląc, niż bazując na doświadczeniu :) .

I dodam jeszcze krótki wywód w stylu Jaro. Jestem młodym kierowcą, za kółkiem jeździłem wieloma samochodami, ale zrobiłem nimi niewiele kilometrów. Doświadczeniem za kółkiem nie grzeszę, ale uważam, że myślę rozsądnie i logicznie potrafię oceniać sytuacje, co dało mi w kolei to, żę nigdy nie miałem żadnej stłuczki, nie byłem w mega groźnej sytuacji drogowej i uważam, że dbam o tyle, o ile o innych kierowców na drodze i życzę im, by dojechali do celu. Z moich wad, to zdecydowanie nadmieniłbym zagapianie się, przez co raz wjechałbym w tył jakiemuś samochodowi stojącemu w korku, a drugi raz wjechałbym do rowu. Wszystko odbywało się przy prędkościach rzędu 20km/h, bo np na coś się patrzyłem, coś pokazywałem pasażerowi.

Paweł_BB - 02-06-2010, 05:47

Hubeeert napisał/a:
Generalnie się z Tobą Paweł zgadzam. Niestety własciwie tylko z Tobą...

Wow, dzięki :D

jaca71 napisał/a:
A nie ja to czasem napisałem? ;)

Tyle że jak widzę każdy ma inną definicję kultury czy jazdy z głową, dla każdego z nas np. "bezpieczny odstęp" oznacza coś zupełnie innego, "bezpieczna jazda" również dla każdego z nas wygląda inaczej, i tu leży pies pogrzebany...

krzychu, a propos Twojego pecha i przyciągania przez Ciebie dziwnych sytuacji na drodze to tylko "Dzień Świra" mi się przypomina :D

krzychu napisał/a:
najlepiej przewidywać przyszłość

A no właśnie, warto być jasnowidzem :biggrin:

Jaro1974 napisał/a:
Każdy z nas popełnia mniejsze lub większe błędy ale nie każdy potrafi się do tego po prostu przyznać. Bo jak to " ja nie jestem najlepszym kierowcą przecież jeżdżę szybko i bez wypadku " itd. Według mnie najlepszym jest ten który potrafi się przyznać do swoich błędów.

Dokładnie to zauwazam, nie dość że nikt się nie przyzna do błędu to jeszcze ludzie zgrywają kozaków żeby się dowartościować i pokazać innym jacy to oni nie są, jaki sukces odnieśli, jaką mają twardą psychikę itp, generalnie ciągła walka o pozycję w stadzie, żenada :evil: chyba na tym forum był kiedyś wklejony artykuł jakiegoś socjologa czy psychologa, żeby kobiety mężów szukały pod kątem kierowania autem bo za kierownicą wychodzi prawdziwa natura takiego kozaka - w pełni się z tym zgadzam 8)

A ja moim rodzicom nie odebrałbym prawka, moja mama (59 lat) jeździ raczej kiepsko technicznie i trochę bojaźliwie bo 24 lata temu mieliśmy poważny wypadek spowodowany przez pijanego kierowcę, ale ładnie prowadzi pojazd, redukuje biegami itp. poza miasto stara się nie wyjeżdżać a jak już jedzie to ładnie prawym pasem i przepisowo, zawsze sygnalizuje i patrzy po listerkach, natomiast po mieście super śmiga :wink:
Ojciec (65 lat) to wieloletni zawodowy kierowca i nadal z uprawnieniami instruktorskimi i aktualnymi badaniami dla zawodowych kierowców więc niedołężnym dziadem raczej nie jest :P jeździ bardzo dobrze choć od kilku lat przydarzają mu się już takie durne wpadki jak np. pozostawienie wycieraczek na środku szyby gdy po deszczu wjedzie do garażu - oczywiście wtedy rano wycieraczki szorują po suchej szybie :D wkurza mnie takie coś, hehe, ja nie wyłączę silnika dopóki nie wyłączę wycieraczek, dmuchawy, radia itp.

akbi - 02-06-2010, 07:19

mystek napisał/a:

#Akbi - przyjmuję do wiadomości, w takim razie :) . Zgadzam się również z zachowaniem prędkości bezpiecznej, ze jest to bardziej istotne niż limity na znakach. To zresztą na logikę jest dużo ważniejsze :) . Zastanawia mnie kwestia, czy np nie wolałbyś jechać na drodze z dopuszczoną prędkością (i oczywiście odpowiednimi warunkami) 70km jechać te 70km/h?


#Akbi (ponownie) - o, to, to, to!!!!! O to mi chodzi cały czas z wyższością myślenia nad doświadczeniem :) . Więcej zdziałasz myśląc, niż bazując na doświadczeniu :) .


Co do predkosci ... chcialbym, ale samochod jest przeznaczony dla kazdego obywatela (nieliczni nie uzyskuja prawka w swoim zyciu), a tutaj z umiejetnosciami jest identycznie jak w kazdej innej dziedzinie zycia ... czyli jest cala masa kierowcow z umiejetnosciami ponizej sredniej, kierowcow ze srednimi umiejetnosciami, dobrymi ale i baaardzo slabymi.
I tutaj szanujmy innych na drodze ... bo czy Ty nie robisz w zyciu rzeczy (odbiegajac od jazdy autem bo nie wiem jakim jestes kierowca), ktorych inni wykonuja 5 razy lepiej?

Co do doswiadczenia natomiast ... ja sprzeciwiam sie slowom Jacka, ktory stawia "doswiadczenie na szczycie podium" w potrzebach kierowcy, natomiast nigdzie nie pisalem, ze ono jest niepotrzebne.
Poza "mysleniem" i "doswiadczeniem" jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz - "umiejetnosci" ... bez ktorych to i bez doswiadczenia - Nie powinno sie jezdzic z predkosciami znakowymi - a wolniej.

Aby jezdzic szybciej - samo "myslenie" nie wystarczy ... gdyz nawet nie wiesz - czyli nie pomyslisz - nad zagrozeniem, ktorego bez doswiadczenia za kolkiem nie zauwazysz .... a bez dobrych umiejetnosci w fazie krytycznej sobie nieporadzisz.

cns80 - 02-06-2010, 08:18

mystek napisał/a:
To nie wymaga wielu zabiegów, ani wielu sekund. Wystarczy kuknąć.
+
mystek napisał/a:
Możliwe, że kierowca Audi źle ocenił odległość i prędkość Krzycha.
= najczęstsza obserwowana przeze mnie przyczyna zajechania drogi i ewentualnej kolizji. Wynika z tego że kierowca "tylko kuknął" zamiast właściwie przyjrzeć się sytuacji. Na motorze mam tak kilka razy dziennie jadąc z przepisową prędkością. Wynika to z tego że jestem mniejszy i nie mam dwóch lamp więc ciężko ocenić moją odległość i prędkość. Dlatego jak większość motocyklistów jeżdżę w ciągu dnia na długich, bo wtedy kierowcy często odpuszczają manewry w ostatniej chwili (widzę ten delikatny ruch sugerujący zmianę pasa i za chwilę powrót albo jedno krótkie mignięcie kierunkowskazu i za chwilę wyłączenie - wcześniej takie sytuacje kończyły się zajechaniem mi drogi).

A ja się z Hubeeertem nie zgadzam. Wzorzec UK jest dla mnie beznadziejny. Samochód to środek szybkiego transportu tak jak kolej czy samoloty. Jakbym chciał się ślamazarzyć to bym wsiadł na rower, hulajnogę, deskorolkę lub poszedł pieszo :) Są kraje gdzie większość kierowców ma przepisy w nosie, a stłuczek i wypadków jest mało chociaż wszyscy jeżdżą brawurowo. Tam kiepski kierowca nie dostaje Prawa jazdy, a jak dostaje to i tak z niego nie korzysta, bo ma świadomość że sobie nie poradzi.
Moim zdaniem przy tak kuriozalnych ograniczeniach prędkości jak są w Polsce (liczone dla ciężarówki jadącej w deszczu jak twierdził pewien inżynier ruchu) jazda grubo poniżej niej jest dla mnie ewidentnym blokowaniem zwłaszcza na wąskich drogach i w centrum miast.

drtymf - 02-06-2010, 08:43

cns80 napisał/a:
Są kraje gdzie większość kierowców ma przepisy w nosie, a stłuczek i wypadków jest mało chociaż wszyscy jeżdżą brawurowo.

Tak jak w Indiach i innych podobnych krajach często arabskich . Tam zamiast kierunku używa się klaksonu , w wystarczy spojrzeć na jakikolwiek program w TV z tamtego regionu i dojść do wniosku że u nas to wszystko by się skończyło megakarambolem albo wojną domową. A tam nie dość że mało wypadków to jeszcze ludzie spokojni i przyzwyczajeni.

Hubeeert - 02-06-2010, 09:49

cns80 napisał/a:
Są kraje gdzie większość kierowców ma przepisy w nosie, a stłuczek i wypadków jest mało chociaż wszyscy jeżdżą brawurowo. Tam kiepski kierowca nie dostaje Prawa jazdy, a jak dostaje to i tak z niego nie korzysta, bo ma świadomość że sobie nie poradzi.
Ale masz jakikolwiek dowody na poparcie tej śmiałej tezy?
Zienekp - 02-06-2010, 09:57

Ja po swoim wypadku motocyklowym nauczyłem się, że nie powinna obowiązywać zasada OGRANICZONEGO zaufania. Dla motocyklistów obowiązuje zasada CAŁKOWITEGO braku zaufania do innych użytkowników drogi. Chroni mnie ona przed utratą zdrowia w siodle motocykla oraz przed utratą czasu i pieniędzy (zdrowia w mniejszym stopniu) za kierownicą samochodu.

Tylko to uchroniło mnie ostatnio przed skasowaniem motocykla kolegi. Emerytka w nowym Avensisie... :gib:

Lepiej zapobiegać niż leczyć.

jaca71 - 02-06-2010, 10:40

krzychu napisał/a:
Szkoda tylko że po paru wpisać (do tego jeszcze o sytuacjach których powodem nie byłem ja) sądzisz że sieję zagrożenie na drodze. Może pierwsze przejedź ze mną 100km a potem wydaj taką opinie?

Już pisałem obraz jawi się na podstawie Twoich opowieści z drogi do pracy i powrotnej do domu. Może być całkowicie błędny.
Ja widzę dwie możliwości:
1. Jesteś Jonasz - przyciągasz gniew niebios.
2. Brakuje Ci jakiegoś pierwiastka, który decyduje o unikaniu niebezpieczeństw.

Wbrew temu co się uważa to dobry kierowcą nie jest ten, który potrafi obronić się w każdej niebezpiecznej sytuacji tylko taki, który do nich nie doprowadza.

W twoim przypadku z Audi - szybka analiza:
1. 120mk.h w miejscu gdzie następuje włączenie się innej drogi - nie znam tego miejsca ale nie uwierzę że jest tam ograniczenie do 110.
2. Widzisz kogoś kto będzie się włączał. Piszesz że go widziałeś i oceniłeś że spokojnie go miniesz a on wiedzie za Tobą
3. Nie zmieniłeś pasa by mu ułatwić manewr włączania.

Dla mnie są to 3 podstawowe grzechy. I tak uważam że zachowując się w ten sposób zwiększyłeś prawdopodobieństwo sytuacji niebezpiecznej.
Cóż z tego że byłeś na prawie, że miałeś pierwszeństwo i że tamten zachował się nielogicznie i wbrew przepisom. Gdybyś postępował inaczej nie miałbyś co na forum opisywać.

mystek napisał/a:
Proszę mnie nie oceniać po moich sytuacjach na drodze, czy umiem jeździć defensywnie, czy nie, czy jestem kulturalny, czy nie itp. Najczęściej zachowuję się, jak logika mi mówi. Jeżeli jadę lewym pasem, tak jak Krzychu, to wręcz wymagam, aby pan w Audi włączając się do ruchu był tak łaskawy popatrzeć na sytuację na drodze. To nie wymaga wielu zabiegów, ani wielu sekund. Wystarczy kuknąć. A później jeszcze pan w Audi miał sporo czasu rozpędzając się pasem, który zaraz się kończył, aby spojrzeć w lusterko co się dzieje. Tak często mówi się tutaj na forum i nie tylko, że należy patrzeć w lusterka. A teraz pan w Audi ma ogromne poparcie. Tego nie mogę zrozumieć.


Ależ nikt nie twierdzi że gość się zachował poprawnie i trzeba mu przyklaskiwać. On jest winien - nie ma dyskusji. Chodzi o to że bez wielkiego trudu można było tej sytuacji uniknąć.

mystek napisał/a:
Tutaj już nie chodzi o moją godność (umiejętności przewidywania, a raczej jego braku nie skomentuję, bo uważam, że takową umiejętność posiadam) tylko o szacunek na drodze. Ja, włączając się do ruchu, jak pan z 80-tki odruchowo patrzę w lusterka i jadę sobie te 20km/h czekając, aż wszyscy przejadą i dopiero włączam się do ruchu.


To co opisujesz to jest klasyczna nieumiejętność korzystania z pasów rozbiegowych. Gdy zaczyna się taki pas należy rozpędzić się na maksa zrównując prędkości z pasem sąsiednim i bezstresowo włączyć się do ruchu we wcześniej zrobiona lukę.

Problemem w Polsce są dwa pogrubione fragmenty. Nie do przeskoczenia dla dużej części kierowców. Napisze że ten manewr bez problemu można wykonać corsą 1.0 jak i fabią 1.2 HTP. Brak dróg wielojezdniowych-wielopasmowych i skrzyżowań bezkolizyjnych nie wyrobiła w Polakach odpowiedniej umiejętności.

Morfi - 02-06-2010, 10:46

Nie mowiąc juz o wyprzedzaniu bez redukcji itp :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group