Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...
robertdg - 02-06-2010, 10:49
akbi napisał/a: | a bez dobrych umiejetnosci w fazie krytycznej sobie nieporadzisz. | Nie sposob się nie zgodzic, ale jest jedno ale, wystarczy ze masz nadpobudliwego pasazera i w momencie kiedy masz wykonac jakis gwaltowny manewr celem uchronienia siebie i pozostalych uczestnikow drogi, on czy ona wpadnie w panike i zacznie wrzeszczec, a juz najgorsze zacznie lapac Cie za rece.
Moj znajomy, dobry kierowca, spokojny, myslacy, potrafi zachowac zimna krew, kierownica w jego rekach to jego drugie JA, możecie mi wierzyc albo i nie, ale z Takiego kierowcy śmialo mozna brać przykład. Wiózł kiedyś auto na lawecie (laweto-przyczepa, taka laweta na hak, samochod ciagnacy to dosc pokazna ciezaroweczka, cos ala Iveco TurboDaily).
Warunki na drodze były fatalne, ale on sobie radził, staral sie, aby wszystko i wszystkich dowiezc na miejsce, w pewnym momencie auto znad przeciwka wpadlo w poslizg i uderzylo w tylny skraj lawety, kierowca starał się zrobić wszystko, aby wyprowadzić zaprzeg na prosta, jednakze pokrzyzowal mu plany pasazer, ktory panicznie zaczal sie zachowywac, final byl taki ze wszystko wyladowalo w rowie, nikomu sie nic nie stalo, laweta nadawala sie na zlom.
Ale to sa sytuacje wyjatkowe, nieprzewidziane itp itd, rownie dobrze moze Ci rozerwac opone podczas "fazy krytycznej"
Tak wiec uwazajcie takze z kim jezdzicie, bo sam kiedys doswiadczylem takiej sytuacji kiedy pasazer pod wplywem paniki chwicil mnie za reke, w tym momencie peka kazdy slupek, na szczescie nic sie nie stalo, ale sie tak zdenerwowalem ze lutnalbym prosto w kinol, ale opanowanym i stonowanym glosem wytlumaczylem ze nie wolno tak robic.
mystek - 02-06-2010, 11:24
#Paweł_BB - jeżeli przechodzi testy psychotechniczne, to znaczy, że Twój tata, to zdrowy facet i widocznie nie trzeba mu odbierać prawa jazdy . Ja mówiłem o cyklicznych badaniach dla każdego w tym wieku, a nie każdy jest tak zdrowy.
Jeżeli porównujemy umiejętność jazdy samochodem do innych umiejętności, to np czy koszykarz zagra bez jednej ręki? Ktoś odpowie, że zagra... pewnie, bo wszystko da się zrobić, ale pytanie jak zagra? To samo tyczy się kierowców, którzy przez swoje zdrowie są niejako "upośledzeni" w tej umiejętności, więc taki kierowca pojedzie... ale jak pojedzie...
#Akbi - oczywiście, że wykonuję takie czynności, ale jest tutaj spora różnica, bo czy np gotowanie, gra w ping-ponga, czy składanie mebli to zagrożenie życia dla innych? Jedynie w skrajnych przypadkach. Jazda samochodem to mimo wszystko odpowiedzialność za innych, a w w/w sytuacjach takiej odpowiedzialnośći (aż takiej, bo wiadomo, że trzeba pilnować garnków, żeby nie spalić domu, czy trzeba dobrze złożyć szafę, żeby się komuś na głowę nie zwaliła) nie ma.
#CNS80 - możliwe, że tylko kuknął. A powinien - mając wątpliwości - zwolnić i spojrzeć jeszcze raz na nieco dłużej, by uzskać tą pewność, że może wjechać. Widocznie tego nie zrobił, a wydaje mi się, że człowiek rozumny zrobiłby to.
#Drtymf - z czystej ciekawości, ciekawe jak wygląda np ilość wypadków drogowych przypadająca na 1000 mieszkańców w Polsce w porównaniu do statystyk z Indii
#Jaca - w przypadku Krzycha zapewne wina byłaby obustronna. Mój brat miał taki przypadek i był w miejscu Krzycha, jechał gdzieś 20km/h powyżej dozwolonej (czyli 90 na 70 powiedzmy) i zjeżdżając z mostu jakaś kobiecina wjechała na pas mojego brata blokując trasę i mój brat w nią wjechał, bo nie zdążył wyhamować. Kobieta wymusiła pierwszeństwo, a mój brat jechał zbyt szybko wg oceny policji. Dodam tylko, że jechał polonezem, ociężałym bez absu, a mówił, że jakby miał samochód z absem to zdążyłby wyhamować, no ale niestety.
Mnie czegoś takiego nie uczono, aby rozpędzić się na maksa i wjechać w lukę . Mnie uczono jedynie, że powinienem włączyć się do ruchu zanim skończy się pas, co w sumie jest całkiem logiczne, bo na poboczu wylądować chyba nikt by nie chciał . Nic o żadnym rozpędzaniu nie było mowy, a jedynie o bezpieczeństwie, żeby mieć pewność, że mogę włączyć się do ruchu nie zagrażając innym.
Również trzeba podkreślić o jakich ulicach mówimy. Bo są takie pasy w mieście z włączaniem się do ruchu. Jesteś z Krakowa, to powinieneś kojarzyć małe rondko pod Carrefourem Czyżyny i jakbyś jechał na Al. Jana Pawła II. Jest delikatny zjazd z górki, na dole przejście dla pieszych i zakręt 90 stopni. Ponadto pas nie jest zbyt długi, a samochody tam nie jeżdżą 50km/h tylko raczej w okolicach 70km/h. W tej sytuacji rozpędzenie się do tych 70km/h jest możliwy przy mega agresywnym przyśpieszeniu samochodem o dość dobrym przyśpieszeniu.
Natomiast jeżeli mówimy o wjeździe na jakąś autostradę, czy drogę ekspresową, gdzie sam wjazd jest łukiem o sporej długości, to spokojnie można się włączyć w taki sposób, jak mówisz.
mkm - 02-06-2010, 12:04
Nie ma co zapominac takze o chorobach kierowcow, ktore juz sa udokumentowane...
Ile osob jezdzi z wbita kategoria D w ksiazeczke wojskowa?
Wiekszosc tych schorzen jest dyskwalifikujaca... Np. padaczka...
Ktos zaraz powie, ze to „pic” i bylo zalatwiane, a czy dotyczy to takze rencistow?
Tam lista chorob, jest jeszcze dluzsza. Np. cukrzyca...
Czy ktos zna kogos, kto oddal prawo jazdy po uzyskaniu kat.D lub renty?
Ja nie...
mystek,na filmie siedze grzecznie z tylu i trzymam aparat
krzychu - 02-06-2010, 12:06
jaca71 napisał/a: |
W twoim przypadku z Audi - szybka analiza:
1. 120mk.h w miejscu gdzie następuje włączenie się innej drogi - nie znam tego miejsca ale nie uwierzę że jest tam ograniczenie do 110.
2. Widzisz kogoś kto będzie się włączał. Piszesz że go widziałeś i oceniłeś że spokojnie go miniesz a on wiedzie za Tobą
3. Nie zmieniłeś pasa by mu ułatwić manewr włączania.
|
1. 2 jezdniowa droga 100km/h. Licznikowe 120 to na moich letnich oponach 108-110km/h (sprawdzone na GPS-ie np. na większych zimówkach idzie równo z GPS-em) prędkość za która nie wystawia się mandatu więc w moim mniemaniu dopuszczalna. Brak na tym odcinku ograniczeń prędkości.
2. Między drogami były bariery odgradzające więcej zobaczyłem go dopiero jak wjechał na pas do włączania się i po 2 sec zaczął zjeżdżać na mój pas. Miejsca było nie mniej ni więcej jak na hamowanie awaryjne więc to wszystko wydarzyło się na stykacza. To nie jest tak że jak widzę kogoś na pasie do włączania się i mam to w ja go zobaczyłem i po 3 sec był bym już przed nim a on spokojnie by się włączył do ruchu. Niestety ten zaczął od razu na mój pas się pchać...
3. jak jest na to czas to zawsze staram się ominąć niebezpieczeństwo i nawet zwolnić mrugając światłami lub zmienić pas bo wiem jakie człowiek rozterki (sam tak mam) przeżywa kiedy się rozpędza na pasie do włączania a na drodze nie ma feedbecka w postaci zrobienie miejsca, mrygnięcia światłami itd.
mkm - 02-06-2010, 12:11
krzychu napisał/a: | prędkość za która nie wystawia się mandatu więc w moim mniemaniu dopuszczalna. |
i wszystko w temacie...
krzychu, a dlaczego Ty jechales lewym pasem na dwupasmowej? Bo prawy dziurawy?
krzychu - 02-06-2010, 12:21
mkm napisał/a: |
krzychu, a dlaczego Ty jechales lewym pasem na dwupasmowej? Bo prawy dziurawy? |
Czy masz mnie za takiego hipokrytę? Ciągle na każdym kroku krytykuję blokowanie lewego pasa i uważasz że znalazłem się na lewym bez powodu? Jechałem lewym bo (trzeci raz to pisze) prawy był zajęty (wyprzedzałem jakiś samochód który jechał wolniej). Nie ważne widać albo źle opisuję sytuację, albo się wszystkiego czego można czepiacie, albo nie potraficie czytać ze zrozumieniem. EOT z mojej strony bo doszukujecie się ciągle mojej winy.
cns80 - 02-06-2010, 13:59
Hubeeert napisał/a: | cns80 napisał/a: | Są kraje gdzie większość kierowców ma przepisy w nosie, a stłuczek i wypadków jest mało chociaż wszyscy jeżdżą brawurowo. Tam kiepski kierowca nie dostaje Prawa jazdy, a jak dostaje to i tak z niego nie korzysta, bo ma świadomość że sobie nie poradzi. | Ale masz jakikolwiek dowody na poparcie tej śmiałej tezy? | Nie, bo nie chce mi się szukać statystyk wypadków i kolizji we Francji, Włoszech czy Hiszpanii.
Ale nie ma to na razie znaczenia, bo ty też swoich dowodów nie przedstawiłeś
A tak na poważnie to można jeździć w "stylu południowym" (państwa, które wymieniłem) i nadal mieć mniej kolizji niż polacy
Na moje szczęście UK to nie pępek świata ani wyrocznia
Ty propagujesz styl "skandynawsko-wyspiarski", a ja "południowy". Jak widać oba się sprawdzają
piomic - 02-06-2010, 17:12
cns80 napisał/a: | Ty propagujesz styl "skandynawsko-wyspiarski", a ja "południowy". Jak widać oba się sprawdzają | Pod warunkiem, że wszyszyscy uczestnicy ruchu stosują ten sam styl.
akbi - 03-06-2010, 06:31
mystek napisał/a: |
#Akbi - oczywiście, że wykonuję takie czynności, ale jest tutaj spora różnica, bo czy np gotowanie, gra w ping-ponga, czy składanie mebli to zagrożenie życia dla innych? Jedynie w skrajnych przypadkach. Jazda samochodem to mimo wszystko odpowiedzialność za innych, a w w/w sytuacjach takiej odpowiedzialnośći (aż takiej, bo wiadomo, że trzeba pilnować garnków, żeby nie spalić domu, czy trzeba dobrze złożyć szafę, żeby się komuś na głowę nie zwaliła) nie ma.
|
nie mo to nic do rzeczy ... jesli chodzi o nasz temat ... czy w zwiazku z tym, ze jazda autem jest niebezpieczna, to myslisz, ze wszyscy beda jezdzic na dobym poziomie?? ... niestety mulisz sie - dla wiekszosci to tak jak uzytkowanie telewizora ... autem poprostu maja przejechac z pkt A do pkt B ... swoja - BEZPIECZNA predkoscia i wcale nie musi byc to predkosc znakowa a wolniejsza ... i tych kierowcow musimy akceptowac na drogach rowniez, bo sa oni takimi samymi uzytkownikami jak pozostali ... dobrzy kierowcy ( z jazdy lub jedynie z gadki).
Jako jeden z przykladow podales tenis stolowy ... tutaj kazdy chce byc najlepszym ... i co? Wszyscy graja jak sw. Andrzej Grubba?
Zmora polskich drog jest hamstwo oraz pelna masa kierowcow mocno przeceniajacych swoje umiejetnosci.
Mystek, skoro sam piszesz, ze Twoje doswiadczenie jest praktycznie zerowe to zapytam w takim razie - gdzie zdobyles odpowiednie umiejetnosci, ktore sa niezbedne, aby poruszac sie po drogach z predkosciami znakowymi ... bo samo myslenie w tym przypadku nie wystarcza.
krzychu - 03-06-2010, 10:38
akbi napisał/a: |
Zmora polskich drog jest hamstwo oraz pelna masa kierowcow mocno przeceniajacych swoje umiejetnosci. |
Chamstwa nie widzę tak dużo a samo chamstwo jest przeważnie celowe więc jeśli prowadzi do niebezpieczeństwo to do jakiegoś tam ograniczonego (jak by ktoś mnie chciał źle zinterpretować nie pochwalam tego sam nie stosuje). Jeśli ktoś robi coś nieświadomie to często to jest dużo bardziej niebezpieczne. Z przecenieniem umiejętności mogę się zgodzić ale uważam że problemem jest też sukcesywne zapominanie elementarnych rzeczy jakie zostały przekazane na nauce jazdy. Jak patrzenie w lusterko, używanie z WYPRZEDZENIEM kierunkowskaz a nie podczas przekraczania linii albo w ogolę. To takie "no przecież ja jestem sam na drodze mam szybkie auto po co mam używać kierunkowskazu jak mogę sobie pogadać przed komórę" albo inaczej to są osoby które mają innych w . W brew pozorom bardzo często widzę takie obrazki.
akbi napisał/a: | Mystek, skoro sam piszesz, ze Twoje doswiadczenie jest praktycznie zerowe to zapytam w takim razie - gdzie zdobyles odpowiednie umiejetnosci, ktore sa niezbedne, aby poruszac sie po drogach z predkosciami znakowymi ... bo samo myslenie w tym przypadku nie wystarcza. |
IMO jazda w rządku za samochodami na prostej drodze w dobrych warunkach atmosferycznych nie wymaga od kierowcy więcej jak został nauczony na nauce jazdy. To bardziej skomplikowane warunki drogowe czy atmosferyczne będą wymagały od niego większego skupienia czy umiejętności.
mkm - 03-06-2010, 11:42
akbi napisał/a: | Mystek, skoro sam piszesz, ze Twoje doswiadczenie jest praktycznie zerowe to zapytam w takim razie - gdzie zdobyles odpowiednie umiejetnosci, ktore sa niezbedne, aby poruszac sie po drogach z predkosciami znakowymi ... |
Na kursie na prawo jazdy!
O tym wlasnie pisze od dłuższego czasu. Nie opanowałeś jazdy podczas nauki – zmien instruktora, weź jazdy doszkalające, cokolwiek, ale nie wyjeżdżaj na droge.
Mam już dosc tych co podchodza do prawa jazdy na zasadzie „Dostane papierek, a jedzdzic naucze się w trakcie jazdy”.
Przez to wlasnie na drogach jest to co jest, bo jak dojdzie chamstwo i cwaniactwo do totalnego braku umiejętności to zaczyna się robic dramat.
Zaraz Hubeeert będzie krzyczał, ale naprawde uwazam, ze zbyt duza wage przykłada się do ścigania „szybkich” kierowcow niż do „wolnych”.
W ciagu jednej podrozy na odcinku 400km „wariatow” można policzyc na palcach jednej reki, tych „sprawnych inaczej’ na peczki.
Fakt, ze każdy z nas ma inna definicje „szybkich” i „wolnych” kierowcow, ale wydaje mi się, ze wlasnie po to aby to ujednolicic zostaly stworzone przepisy ruchu drogowego i w żadną strone nie należy ich naginac, albo interpretowac.
akbi napisał/a: | dla wiekszosci to tak jak uzytkowanie telewizora ... autem poprostu maja przejechac z pkt A do pkt B ... swoja - BEZPIECZNA predkoscia i wcale nie musi byc to predkosc znakowa a wolniejsza ... i tych kierowcow musimy akceptowac na drogach rowniez, bo sa oni takimi samymi uzytkownikami jak pozostali ... dobrzy kierowcy ( z jazdy lub jedynie z gadki). |
I tu jest pies pogrzebany, ze najpierw trzeba zmienic myslenie.
Nie zamierzam akceptowac osob mających gdzies mnie i otaczający swiat tylko dlatego, ze ktos kupil prawko, lub zdal go „z laski” z dwudziestym razem, a teraz się uczy lub traktuje auto jak telewizor.
Dobrych kierowcow nie ma.
Każdy miał i mieć będzie sytuacje, które udowodniaja, ze nie da się być dobrym kierowca w 100% i trzeba z tym zyc - a do auta podchodzic z szacunkiem jak do narzędzia niebezpiecznego, którym bardzo prosto zrobic krzywde sobie i innym.
wyderka - 03-06-2010, 20:04
dzisiejszy zaobserwowany przypadek to po prostu debilizm, jadę sobie zakopianką za mną Toyota Hilux na rejestracji KR, dojeżdżam do zwężki przede mną 3 auta a za jakieś 200m skrzyżowanie , zwalniam tak jak reszta samochodów , patrze w lusterko a Toyota zaczyna nas wyprzedzać po pasach oddzielających drogę , wyprzedził mnie następnie fiata, w tym momencie 1 samochód włączył lewy kierunkowskaz z zamiarem skrętu w lewo zaczął zwalniać , gościu z Toyoty nawet nie zwolnił ,wyprzedził nawet tego gościa z włączonym kierunkowskazem , na skrzyżowaniu i na dodatek na pasach dla pieszych , takich kierowców to powinni po prostu wieszać przy drogach jako ostrzeżenie, niestety to bardzo częsty przypadek takiej jazdy u nas i w tym miejscu, tylko nie wiem dlaczego ci przyjezdni się tak spieszą
Bart007 - 03-06-2010, 22:25
mkm napisał/a: | W ciagu jednej podrozy na odcinku 400km „wariatow” można policzyc na palcach jednej reki, tych „sprawnych inaczej’ na peczki. |
Kierowcy, jak to nazywasz "sprawni inaczej", nie są jeszcze takim problemem, gdy ich niesprawność ogranicza się do powolnej jazdy. Niestety, często łączy się ona z zamiłowaniem do jazdy niemal środkiem drogi, co już jest bardziej denerwujące. Na to drugie to niby są paragrafy, ale raczej "martwe".
Co do kultury na drogach, to w mniejszyc mejscowościach zawsze zastanawia mnie lans polegający na gwałtownym przyspieszaniu z rykiem silnika na krótkich odcinkach drogi koło bazarków, pasaży sklepowych itp. W większych miastach to zjawisko dużo rzadsze. Po jakiego diabła coś takiego robić, jakaś forma końskich zalotów, czy cos? Przodują w tym niestety użytkownicy samochodów skądinąd zacnej marki BMW.
costa brawa - 03-06-2010, 23:03
wyderka napisał/a: | tylko nie wiem dlaczego ci przyjezdni się tak spieszą |
bo jest w "trasie"
mnie to zawsze zastanawia jak ktos moze jechac jak szalony po drodze ktora jedzie pierwszy raz tylko dlatego ze on jest w trasie i musi (nie wiem dlaczego) gnac na zlamanie karku (pytanie czyjego ... ) ale nawet jezdzac po "swoim terenie" nie ma sensu sie spieszyc gdziekolwiek bo to nic nie daje - z poczatku jak dostalem prawko i jezdzilem u siebie w firmie to myslalem ze tym spieszeniem cos zaoszczedze czasu - teraz wiem (w zasadzie rok takiej jazdy wytarczyl) ze nie ma najmniejszego sensu to .. lepiej spokojnie rowno i bez nerwow sobie jechac bo przyjedziesz raptem 5 min pozniej ( dla przykladu na trasie zalozmy ok 500 km czyli ok 6-7h jazdy w zaleznosci czy wiecej poza miastem czy po wioskach masz to przesuniecie pol godziny do godziny jadac spokojnie i bez stresu
sam podobne akcje obserwuje obok swojego domu ... od zakretu do zakretu jest ok 100 m , przez zakret nie widac nic bo drzewa na podworkach rosna a osob wyprzedzajacych w tym miejsu od groma i to wlasnie w szczegolnosci przejezdnych - nieraz jak skrecam na podworko to sie zastanawiam czy wlasnie w momencie kiedy ja zaczynam hamowac to ktos nie wyprzedza wlasnie z przeciwnej strony bo nawet zaczynajac wyprzedzac odrazu na wyjsciu z jednego zakretu( skrzyzowanie do tego i zakaz wyprzedzania oczywiscie do tego ) nie ma szans zakonczyc go (rozumiem przez to zjechanie na swoj pas ruchu calym samochodem) przed kolejnym - przewaznie jest to sporo juz za czyli w miejscu ktorego kierowca (idota wyprzedzajacy tam) nie widzi dopoki do niego nie dojedzie
kolego mystek polecam pojezdzic motorkiem jakims (jak to kolega cns80 rowniez podkreslil) - momentalnie sie nauczysz braku zaufania do innych uczestnikow ruchu - bo caly czas w glowie masz mysl ze kazdy najmniejszy blad kogo kolwiek na drodze moze byc bardzo bolesny dla ciebie (w najlepszym wypadku) a i przez to sie uczysz odczytywac rozne zachowania innych kierowcow oraz unikac sytuacji niebezpiecznych reagujac duzo wczesniej (np ze jak ktos sie rozglada i jezdzie powoli moze oznaczac ze w kazdej chwili Ci droge zajedzie bo czegos szuka a nie jest zajety jazda - tak dla przykladu podalem) choc jak wiadomo wszystkiego nie przewidzisz ... niestety
Luk - 03-06-2010, 23:33
costa brawa napisał/a: | od zakretu do zakretu jest ok 100 m , przez zakret nie widac nic bo drzewa na podworkach rosna a osob wyprzedzajacych w tym miejsu od groma |
Ja mam taką zasadę: nie wyprzedzam w obszarze zabudowanym. Oczywiście mówię o trasie i miasteczkach/wioskach, przez które prowadzi jedna droga jednojezdniowa, no i traktor/furmankę raczej wyprzedzę...
|
|
|