Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...
mjsystem - 17-01-2013, 16:25
tomek84 napisał/a: | wielokrotnie (tutaj także) podkreślałem, że ja - jako pieszy - sam dbam o swoje bezpieczeństwo i w życi ma fakt, że mam pierwszeństwo, a z drugiej strony korona z głowy mi nie spadnie jak poczekam minute |
Otóż to. Naprawdę sporo jest wypadków związanych z wtargnięciem. Bo różnica jest kolosalna, kiedy winny jest ewidentnie kierowca nie ustępujący pieszemu na przejściu, a kiedy kierowca zostaje postawiony w sytuacji wymuszenia. Po drodze jest milion indywidualnych przypadków, ale te dwa skrajne są powodem na prawdę dużej ilości wypadków.
Tomek - 17-01-2013, 16:33
mjsystem napisał/a: |
Otóż to. Naprawdę sporo jest wypadków związanych z wtargnięciem. |
zaraz będzie komentarz, że "czym jest wtargnięcie"
ale ogólnie jak mówisz, jest masa potrąceń, zwalnianie pieszych z myślenia i jakiejkolwiek odpowiedzialności skończy się źle przede wszystkim dla pieszych i tyle
a piesi (tacy, którzy są jednocześnie kierowcami też) są na prawdę bardzo bezmyślni czasem, czy to w sytuacjach gdzie mają pierwszeństwo, czy też nie mają
ale ogólnie mało myślenia, nieraz się zdarzyło, że na przejściu złapałem kogoś za ramie, być może ratując mu życie, bo inaczej by normalnie wszedł pod samochód
a ile jest pieszych przebiegających na czerwonym, albo w miejscu, gdzie jest jakaś tam wysepka, ale przejścia wcale nie ma
mjsystem - 17-01-2013, 17:10
tomek84 napisał/a: | zaraz będzie komentarz, że "czym jest wtargnięcie" |
Wiem Nie przejmuj się. Rozsądek a nie ślepe wywody. I tyle.
mystek - 17-01-2013, 18:00
#JCH - hm, hm, widocznie coś popierniczyłem, bo kiedyś jak mi to znajomy mówił - to było z 2 lata temu - licząc to wychodziło mi, że średnia prędkość wychodziła coś ponad 200km/h Yamahą R1. W takim razie pomyliłem się o jakieś 5-6 minut? Tak czy siak było to realne do zrobienia, kiedy to liczyłem.
Przepraszam za wprowadzanie w błąd.
#Tomek - odcinek to Huta-Bronowice. Prosta droga przez Andersa, Bora, Opolska, Conrada i w dół w Armii Krajowej.
Wyczyn to żaden, ale to było zwykłe auto, jakich wiele. Przy czymś szybszym myślę, że do ugrania jest wynik 10min. Pod warunkiem zielonej fali.
Generalnie chodzi o to, że to co napisał CNS o swoim wyniku do pracy jest prawdziwe, do zrobienia.
I bardzo dobre słowa padły z Twojej klawiatury, że dbasz o swoje zdrowie i życie oraz o to, że minuta (taka powiedzeniowa minuta, bo na dobrą sprawę to może będzie z 5-10sekund) Cię nie zbawi. Popieram i też wychodzę z takiego założenia
PS: oczywiście jeśli ktoś się śpieszy np do autobusu czy tramwaju, to ja jako kierowca widząc to wolę się zatrzymać, bo z kolei mnie nie zbawi te kilka sekund, a pieszy np nie będzie marznąć na przystanku czekając 10-20min na mpk. Czyli tak jak pisałem - wszystko zależy moim zdaniem od sytuacji.
Tomku, mnie miażdży owczy pęd. Powiedzmy, że stoi sobie 5-6 pieszych na czerwonym świetle i nic nie jedzie, nic się nawet nie zbliża do jezdni. Wtedy jak tylko ktoś się wyłamie to z tych 5-6 pieszych na czerwonym z reguły zostaje 1, góra 2 osoby, które dalej cierpliwie zaczekają na to zielone światło
Przypomina mi się jak chodziłem do liceum i mieliśmy lekcję WOSu. Nauczyciel opowiadał nam jak jest w Szwecji bodajże. Mówił, że jak człowiek idzie rano do pracy, dajmy na to o 5 rano. Zapali mu się czerwone światło na przejściu, ale w oddali ani widu, ani słychu żadnego samochodu, po prostu zero żywej duszy, to i tak ten Szwed poczeka na to zielone. Porównywał wtedy właśnie ich kulturę do naszej mówiąc, że u nas właśnie sporo ludzi chodzi na czerwonym.
gzesiolek - 17-01-2013, 19:21
Ludzie ale o czym wy piszecie...
Mandat (czyli kwestia prawnego wtargniecia) ma byc dla pieszych wiekszym motywatorem do ostroznosci niz kwestia utraty zdrowia/zycia???
Rozsadny czlowiek i tak poczeka... a glupiego ze tak brutalnie powiem eliminuje teoria ewolucji...
Problem w tym, zeby szybki i wsciekly w swojej puszce zwracal szczegolna uwage na przejscia... bo w przeciwienstwie do was ja jednak widze, ze multum kierowcow ma gdzies przejscia, znaki, ograniczenia... i podchodzi do tego na zasadzie, jak pieszy jest rozsadny to poczeka i niech mi w jezdzie nie przeszkadza... wiec po (narzad rozrodczy) znaki i przejscia... w ogole usynmy je... piesi nie beda "zwalniani z myslenia i jakiejkolwiek odpowiedzialnosci"... beda nad wyraz rozsadnie podchodzic do sprawy i nie beda w ogole przechodzic przez ulice...
Bo teraz wprowadzili jakies przejscia i pieszy moze myslec ze ma pierwszenstwo i wpadnie pod auto cieszacego sie jazda kierowcy... noz jak moze...
Aha mystek jezdzisz czasem Armii Krajowej w druga strone?
Tam zaraz za lukiem jest takie fajne przejscie... 90% samochodow tam pruje >70km/h...
Tam pieszy to intruz... na tamtym przejsciu srednio kilka razy do roku jest wypadek...
Czy jako kierowca jestes swiadomy tego ze powinienes tam zwolnic?
jaca71 - 17-01-2013, 20:01
gzesiolek napisał/a: | Problem w tym, zeby szybki i wsciekly w swojej puszce zwracal szczegolna uwage na przejscia... bo w przeciwienstwie do was ja jednak widze, ze multum kierowcow ma gdzies przejscia, znaki, ograniczenia... i podchodzi do tego na zasadzie, jak pieszy jest rozsadny to poczeka i niech mi w jezdzie nie przeszkadza... wiec po (narzad rozrodczy) znaki i przejscia... w ogole usynmy je... piesi nie beda "zwalniani z myslenia i jakiejkolwiek odpowiedzialnosci"... beda nad wyraz rozsadnie podchodzic do sprawy i nie beda w ogole przechodzic przez ulice...
Bo teraz wprowadzili jakies przejscia i pieszy moze myslec ze ma pierwszenstwo i wpadnie pod auto cieszacego sie jazda kierowcy... noz jak moze... |
O prądzie:
Panowie wy jesteście inni czy co? Po kiego grzyba wymyślono normy PN i EU? Po kiego grzyba wymyślono wyłączniki nadprądowe? Po kiego grzyba wymyślono Wyłączniki różnicowoprądowe? Po kiego grzyba obudowy IP? Przecież jak człowiek chce mieś prąd w domu to niech myśli i do otwartych przewodów pod napięciem się nie zbliża bo przecież tylko takie wystarczą.
Już miałem nadzieję, że rozumiecie w czym rzecz a wyd alej brniecie w to bagno....
Przecież niechronionego uczestnika ruchu trzeba specjalnie traktować a nie batem go.
Nigdy tego nie robię ale przebiegłem po waszych profilach i... 1980, 1984, 1986 hmmmm
Tomek - 17-01-2013, 20:07
jaca71 napisał/a: |
Już miałem nadzieję, że rozumiecie w czym rzecz a wyd alej brniecie w to bagno.... |
już miałeś nadzieje ... że zaakceptowaliśmy twoją prawdę jako jedyną na świecie
jaca71 napisał/a: |
Nigdy tego nie robię ale przebiegłem po waszych profilach i... 1980, 1984, 1986 hmmmm |
nie pierwszy raz na tym forum używasz argumentu wieku i swojego doświadczenia życiowego, a każdy kto młodszy to gówniarz i lepiej żeby siedział cicho, nie?
szkoda, że nie "przebiegłeś po profilu" mjsystema, który ma dość zbieżne z moimi poglądy, a starszy gość od Ciebie
tyle w temacie z mojej strony
jaca71 - 17-01-2013, 20:20
cns80 napisał/a: | Chciałbyś bardzo ale niestety pieszych szanuję. Tych normalnych. Rowerzystów też i też tych normalnych (niestety tych coraz mniej na jezdniach, bo woleli uciec na chodnik dzięki niektórym nienormalnym kierowcom). Ja mógłbym napisać to samo o Tobie. Szanujesz tylko tych, którzy myślą twoim tokiem. |
Przepraszam ale nikogo nie nazywałem niemyślącym itp. jak ty pieszych, nie dziele pieszych i rowerzystów na normalnych i tych drugich. A co rowerzyści takiego złego robią? Wiem przejeżdżają po pasach...
cns80 napisał/a: | Ty naprawdę masz wielki problem z logiką. To twoje postulaty prowadzą do przerzucenia odpowiedzialności z pieszego na kierowcę podczas wtargnięcia zawinionego przez pieszego. Nawet gdyby zapisać twoje postulaty w PoRD to z logicznego punktu widzenia wtargnięcie nadal pozostaje wtargnięciem i mimo że teraz już dopuszczalne prawem nadal prowadzi do wypadku. Tylko tym razem sprawca jest niewinny To nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne. |
Sorry, ale to raczej jest normą że kierowcy nie przestrzegają przepisów niż piesi nie używają głowy - jednak jeszcze istnieją to chyba nie sa głupi...
cns80 napisał/a: | Ma pierwszeństwo gdy jest na pasach pod warunkiem że nie było to wtargnięcie. Pojęcia "bezpośrednio" nie będę Ci tłumaczył, bo celowo ustawodawca to tak zapisał. Ma też pierwszeństwo oczekując czyli każdy pojazd, który jest w stanie bezpiecznie zatrzymać się przed przejściem ma obowiązek to uczynić. Wszystko w temacie. |
Który paragraf to reguluje? Bo aja zanlazłem tylko tyle:
Art. 26.
1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
O punkcie drugim nie mówimy.
cns80 napisał/a: | Nie kolego. To ty twierdzisz że kierowca to profesjonalista (swoją drogą ciekawe gdzie to wyczytałeś), a pieszy nic nie musi wiedzieć. A jednak musi wiedzieć jeśli chce przeżyć. Musi wiedzieć ile pojazdom zajmuje zatrzymanie, co się stanie gdy wejdzie przed pojazdy, co oznaczają sygnały na sygnalizatorze.
|
Twierdzę tylko że ma niezbędną wiedzę do poruszania się po drogach publicznych zweryfikowaną egzaminem. Do tego ma pewne doświadczenie i wie jak zachowuje się prowadzony przez niego samochód - pieszy niż z tych rzeczy nie wiem poza... regułą lew-prawo-lewo.
cns80 napisał/a: | A czytałeś do końca ? Obawiam się że wcześniej zaślepiła Cię twoja teoria. No to Ci zacytuję: "Reszta to kwestia kultury i respektowania przepisów. " Więc teraz wytłumacz mi po jakiego ciężkiego wała zmieniać przepisy skoro są dwa, których nikt nie respektuje ? I wystarczy doprowadzić do ich respektowania kontrolami, zamiast bawić się w fotoradary. W kontekście obowiązującego obowiązku przepuszczenia pieszych i obowiązującego pierwszeństwa pieszego na pasach uzasadnij w merytoryczny sposób potrzebę zmiany przepisów |
Ale skoro prawie nikt nie respektuje a do tego jak widać po zacytowanych przepisach wyżej pieszy ma pierwszeńśtowo na pasach ale wejść mu na nie nie wolno to obecne przepisy są do bani.
cns80 napisał/a: | No i znowu brak logiki. Kto jest zagrożeniem ? Ja dla prądu czy prąd dla mnie ? Jako ten słabszy to ja mam zachować ostrożność żeby mnie nie popieściło.
I na drodze jest to samo. I nie jest to tak jakby komuniści chcieli odwracając kota ogonem że niby "duży moze więcej" i święte oburzenie, tylko wynika to z praw fizyki. Pieszy jest w stanie przyjąć taką prędkość żeby nie zagrozić samochodom (jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało), a samochód nie zawsze, a żeby było zawsze to musiałby mieć prędkość zero. Pociągi i tramwaje też mają przepuszczać pieszych ? No bo przecież są duże i są zagrożeniem i są uczestnikami ruchu i ich prowadzący są profesjonalistami i przecież też mogą dostosować prędkość Już teraz widzisz jak bzdurny jest twój postulat ? |
Ale powiedz mi czy te same wszystkie problemy masz jadąc drogą podporządkowaną?
cns80 napisał/a: | Przypominasz mi polityka. Nigdzie tak nie napisałem i napisął to kto inny (?chyba RalfPi lib ing), a Ty wkładasz mi w usta słowa, których nie wypowiedziałem, ale które świetnie pasują do podtrzymania twojej lichej teorii, która własnie się wali. |
Tego szkoda komentować
A cha. nie wiem czy wiesz ale w obecnej Ustawie Prawo o Ruchu Drogowym nie ma już zasady ograniczonego zaufania? Jest za to to:
1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
I coś wręcz przeciwnego:
Art. 4.
Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
I ja jako pieszy mam prawo liczyć że kierowcy zastosują się do przepisów. Niestety w okolicy przejść dla pieszych następuje zakrzywienie czasoprzestrzeni i żadne przepisy PoRD nie obowiązują poza myśleniem pieszego jak nie zginąć.
[ Dodano: 17-01-2013, 20:25 ]
tomek84 napisał/a: | nie pierwszy raz na tym forum używasz argumentu wieku i swojego doświadczenia życiowego, a każdy kto młodszy to gówniarz i lepiej żeby siedział cicho, nie? |
Kiedy i gdzie to zrobiłem? Zacytuj. raz napisałem że Mystek zachowuje się jak niedojrzały kierowca nie atakowałem jego wieku.
tomek84 napisał/a: | już miałeś nadzieje ... że zaakceptowaliśmy twoją prawdę jako jedyną na świecie
|
Ale to nie jest moja prawda... Obecnie przy naszych przepisach wymagam żeby kierowcy nie rozjeżdżali pieszych i szanowali ich prawa.
Ale mam nadzieję że w najbliższym czasie nastąpi ten dzień, w którym w przepisach pieszy będzie miał takie same prawa i obowiązki jak konwencji wiedeńskiej. A z tego co pamiętam to RP ratyfikowała tą konwencję...
Lucas123w - 17-01-2013, 21:24
Cytat: | A co rowerzyści takiego złego robią? Wiem przejeżdżają po pasach... |
Własnie po pasach powinni przeprowadzić rower a przejeżdżać mogą po przejeździe rowerowym takim jak poniżej na zdjęciu.
Prawo o Ruchu Drogowym
Dział I
Przepisy ogólne
Art. 2.
12) "przejazd dla rowerzystów" - powierzchnię jezdni lub torowiska przeznaczoną do przejeżdżania przez rowerzystów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;
W temacie o pieszych już się pogubiłem a śledzę go od kilku dni. Sam jestem pieszym i nie mam żadnych problemów z przechodzeniem przez jezdnie. Może 3miasto jest jakieś inne. Jako kierowca zawsze zachowuję zwiększoną czujność w pobliżu przejść i w miarę możliwości przepuszczam pieszych.
W moim mniemaniu nie trzeba nam zmieniać przepisów tylko edukować społeczeństwo i uczyć jak żyć pomiędzy sobą. Trochę zdrowego rozsądku i więcej współpracy.
Pozdrawiam i życzę bezpiecznej jazdy.
mjsystem - 17-01-2013, 21:27
jaca71 napisał/a: | Ale to nie jest moja prawda... Obecnie przy naszych przepisach wymagam żeby kierowcy nie rozjeżdżali pieszych i szanowali ich prawa.
Ale mam nadzieję że w najbliższym czasie nastąpi ten dzień, w którym w przepisach pieszy będzie miał takie same prawa i obowiązki jak konwencji wiedeńskiej. A z tego co pamiętam to RP ratyfikowała tą konwencję... |
Jacek, dlaczego z uporem brniesz dalej w temat, który jest na tyle oczywisty? Dlaczego trzymasz tylko jedną stronę?
Dla Ciebie jest albo coś białe albo czarne? To muszę Cię rozczarować: żyjemy w świecie szarości. Nikt nie ryzykuje życiem ani jako pieszy ani jako kierowca. IMO 99% wypadków to zbiegi okoliczności. I na nic przepisy czy czcze gadanie. Po prostu rozsądek i umiejętność przewidywania.
jaca71 napisał/a: | Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
|
A gdzie zasada ograniczonego zaufania?
jaca71 - 17-01-2013, 21:51
mjsystem napisał/a: | A gdzie zasada ograniczonego zaufania? |
Właśnie ostatnio znikła z PoRD
mjsystem,
Gdyby wszyscy robili tak:
Lucas123w napisał/a: | Sam jestem pieszym i nie mam żadnych problemów z przechodzeniem przez jezdnie. Może 3miasto jest jakieś inne. Jako kierowca zawsze zachowuję zwiększoną czujność w pobliżu przejść i w miarę możliwości przepuszczam pieszych. |
To byłbym za:
Lucas123w napisał/a: | W moim mniemaniu nie trzeba nam zmieniać przepisów tylko edukować społeczeństwo i uczyć jak żyć pomiędzy sobą. Trochę zdrowego rozsądku i więcej współpracy. |
W narastającym ruchu ulicznym nie da się egzystować bez współpracy. Ale niestety moim skromnym zdaniem to kierowcy zaburzają tą równowagę przeciągając "prawa" na swoją stronę mocą większego i silniejszego. I dla przypomnienia ja cały czas rozmawiam o przejściach dla pieszych nie regulowanych. Przejścia z sygnalizacją świetlną i przebieganie gdzie popadnie przez drogę pomijam bo tu nie ma najmniejszej racji po stronie pieszych.
Weźmy dla przykładu sytuację jasno opisaną w przepisach:
2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
Tu nie ma dyskusji - psim obowiązkiem kierowcy jest przepuszczenie pieszego. I co? Ilu kierowców to robi? Przepis ten jest po to by pieszy nie musiał się do tyłu oglądać - wystarczy lewo-prawo-lewo. A mnie ostatnio nauka jazdy chciała tak rozjechać i jeszcze instruktor zaczął wyzywać. A tu się okazuje że to piesi mają iść po rozum do głowy i jeszcze wykuć na pamięć jak tabliczkę mnożenia znamionową drogę zatrzymania dla każdego samochodu z 50km/h do zera plus czas reakcji...
Lucas123w napisał/a: | Własnie po pasach powinni przeprowadzić rower a przejeżdżać mogą po przejeździe rowerowym takim jak poniżej na zdjęciu. |
To był czarny humor - bo z kim nie rozmawiam o rowerach to jak braknie argumentów to wyjeżdżają z tekstem że rowerzyści po pasach przejeżdżają
cns80 - 17-01-2013, 22:00
JCH napisał/a: | Urban legends Dodaj jedynkę z przodu.
Z bramek do bramek google pokazało mi 49 km, niech będzie 48 do równego rachunku
9 min to 0,15 godz. 48 km / 0,15 godz = ...... | Nie negował bym tego. Na mocnym motocyklu można zejść poniżej 10 min.
3s 100 km/h
12s 200 km/h
20s 250 km/h
Do uzyskania maksymalnej prędkości potrzebujesz potrzebujesz ok. 1,5 km. Na hamowanie kolejne 0,5 km i kolejne 15 sekund. No to masz z głowy 2,5 km i 35s. Pozostało 45,5 km które robisz z maksymalną 250 km/h czyli potrzebujesz 11 minut i 12 sekund. Czyli w jakieś niecałe 12 min można to zrobić na R1. Na Ninji 14 lub Hayabusie urwiesz sporo z tego czasu bo maksymalna wychodzi powyżej 300 No ale trzeba mieć mentalność Prince Noir Polecam filmik z tego tematu: http://www.sadistic.pl/ja...yz-vt110861.htm
To nie jest urban legends Oglądałem całość na innym portalu.
tomek84 napisał/a: | różne są warunki drogowe, różnie się światła układają, | O właśnie. Jadąc motocyklem do pracy średnio jadę 22 min. Najdłużej jechałem 25 min, a najkrócej 18 min. Za każdym z tych pomiarów mój sposób jazdy się nie zmieniał tylko inaczej układały się światła i inna była ilość pozostałych uczestników ruchu.
jaca71, do twojego wywodu odniosę się jutro
JCH - 17-01-2013, 22:02
jaca71 napisał/a: | bo z kim nie rozmawiam o rowerach to jak braknie argumentów to wyjeżdżają z tekstem że rowerzyści po pasach przejeżdżają | O ile jest to robione z głową to wręcz lepiej - niech rowerzysta przejedzie - będzie krócej na tych pasach.
Wielokrotnie tak robiłem (głównie z lenistwa ) zatrzymując się przed przejściem, opierając ręką o sygnalizator czy znak, czekając aż samochody przejadą czy światło zmieni się na zielone i .... heja na drugą stronę Czy komuś to przeszkadza? Myślę, że nie
[ Dodano: 17-01-2013, 22:05 ]
cns80 napisał/a: | JCH napisał/a: | Urban legends Dodaj jedynkę z przodu.
Z bramek do bramek google pokazało mi 49 km, niech będzie 48 do równego rachunku
9 min to 0,15 godz. 48 km / 0,15 godz = ...... | Nie negował bym tego. Na mocnym motocyklu można zejść poniżej 10 min. | Tyle mówi teoria
W praktyce.... wyobrażasz sobie pusty lewy pas przez 50 km. Kiepsko to widzę
Lucas123w - 17-01-2013, 22:10
jaca71 napisał/a: | W narastającym ruchu ulicznym nie da się egzystować bez współpracy. Ale niestety moim skromnym zdaniem to kierowcy zaburzają tą równowagę przeciągając "prawa" na swoją stronę mocą większego i silniejszego. I dla przypomnienia ja cały czas rozmawiam o przejściach dla pieszych nie regulowanych. Przejścia z sygnalizacją świetlną i przebieganie gdzie popadnie przez drogę pomijam bo tu nie ma najmniejszej racji po stronie pieszych.
Weźmy dla przykładu sytuację jasno opisaną w przepisach:
2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
Tu nie ma dyskusji - psim obowiązkiem kierowcy jest przepuszczenie pieszego. I co? Ilu kierowców to robi? Przepis ten jest po to by pieszy nie musiał się do tyłu oglądać - wystarczy lewo-prawo-lewo. A mnie ostatnio nauka jazdy chciała tak rozjechać i jeszcze instruktor zaczął wyzywać. A tu się okazuje że to piesi mają iść po rozum do głowy i jeszcze wykuć na pamięć jak tabliczkę mnożenia znamionową drogę zatrzymania dla każdego samochodu z 50km/h do zera plus czas reakcji... |
Tutaj masz jaca71 rację tylko że żaden przepis nie zmieni takiego podejścia. Sami ludzie muszą się zmienić i nauczyć się szanować drugiego. Jeśli chodzi o L to kłania się głupota instruktora o wyższości większego od mniejszego. Powinien wylecieć na zbity py.... i zakaz wykonywania zawodu do końca życia.
Patrząc się na 5 lat do tyłu to na dzień dzisiejszy kultura na drodze się poprawia. Może jestem optymistą ale za 10 kolejnych lat będzie bezpieczniej. Tylko na litość boską niech nam infrastrukturę drogową na poziomie budują, przemyślaną z głową. Wtedy pieszy, rowerzysta i kierowca będą bezpieczniejsi na polskich drogach.
Jarucha - 17-01-2013, 22:53
Był już przykład szwedzki, ja podam brytyjski. Można przechodzić na własną odpowiedzialność wszędzie, także po przejściu na czerwonym. I przynajmniej ludzie się nie denerwują że stoją przed przejściem a droga pusta, ale za to generalnie używają rozumu i się rozglądają. Z drugiej strony, na newralgicznych przejściach są sygnalizatory które zobowiązują kierowców do bezwzględnego przepuszczenia pieszych, nie ważne czy są jeszcze na chodniku czy już na pasach.
Co do puszczania na wielopasmówkach. To fakt, że to może być niebezpieczne dla pieszych, ale tylko i wyłącznie z ignorancji kierowców, że nie obserwują tego co się dzieje dookoła, tylko widzą koniec swojej maski. A kierowcy mają to do tego, że powielają zachowania innych na drogach, zwłaszcza jeżeli gdzieś jadą pierwszy raz. Więc jeżeli my świadomi zaczniemy się zatrzymywać częściej, to naszym wzorem pójdą inni, aż w końcu wejdzie to w nawyk i stanie się normą. Tak samo jak powoli kierowcy uczą się jady na suwak
|
|
|