Nasze Miśki - Moje Galanty oraz Galant i Colt Baśki
Krzyzak - 12-02-2012, 14:24
| Hubeeert napisał/a: | | zszedł przegub z półosi w E33A. | u mnie zeszło po puknięciu młotkiem 0.5 kg
ale tam jest zawleczka a nie klin...
nic - w najgorszym wypadku wyjmę zwrotnicę i będę naparzał aż się uda
jacek11 - 12-02-2012, 16:13
| Hubeeert napisał/a: | robertdg napisał/a:
Ile miejsca trzeba mieć aby klapnąć takim klocem
Sporo, pierwszy zamach spowodował znaczący ubytek tynku na suficie garażu |
Zależy kto tym młotkiem macha bo jeśli to Ty Hubercie,to starczy młotek bez trzonka nawet,co by sufit uszkodzić
m6riano - 12-02-2012, 16:39
| Krzyzak napisał/a: | który w ręce miażdży orzechy kokosowe |
U nas to sie mówiło:
"ma dziewietnastke w palcach...
albo
"ma kombinery w łapach..."
Zielu - 12-02-2012, 20:45
Kurde, czemu wszyscy ciąglę o tym młotkowaniu... wystarczy dobry, gruby ściągacz (ja mam yato), psiknąć wd-40, ew. gdy mocno jest zardzewiały element, b. lekko podgrzać palnikiem i musi zejśc. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, aby taki sposób nie zadziałał. Aż dziwne że nie zchodzi.. Co do młotka, też trzeba uważać, kolega ten sposób dość ładnie wgiął sobie błotnik w aucie
Krzyzak - 13-02-2012, 07:01
| Zielu napisał/a: | | b. lekko podgrzać palnikiem | właśnie tego zabrakło, bo cała reszta jest
może zrobię fotę ściągaczy, jakie używałem - to zrozumiesz, że sam jestem zaskoczony, czemu nie poszło...
a na dodatek na uszkodzona maszeta = 2x więcej pracy obecnie...
szczególnie, że pół roku temu zmieniałem przeguby i półosie miałem wyjęte i odpicowane, by już się tematem nie zajmować...
Zielu - 13-02-2012, 12:29
Fakt faktem, że nie każdy ściągacz się nadaje. Miałem kiedyś tani, cienki sciągacz, którym udało się odczepić końcówkę drążka, niestety przy sworzniu wachacza poległ
Eh, najgorsza robota, jak pęknie jakaś osłona, trzeba wszystko zrzucać od nowa...cóż poradzić.
btw. wszyscy mechanicy w mojej okolicy mają super nowoczesne metody zapierania się łomem o podłogę auta, i np. o wachacz, jednocześnie nawalając młotem w zwrotnicę
Krzyzak - 13-02-2012, 20:33
no i poszło - jednak kolega Mistrz Polski Strażaków (poważnie - 1 miejsce we wspinaniu się na budynek - drabiną 20 kg rzuca jak palantówką) dał radę
bez ściągaczy - zaparł się łomem o banana i 2kg młotkiem przyłożył ile trzeba - ja w tym czasie trzymałem kierownicę
teraz pozostaje zrobić przegub - i znaleźć trochę czasu na tą czynność najpierw...
Hubeeert - 13-02-2012, 20:40
| Krzyzak napisał/a: | | zaparł się łomem o banana i 2kg młotkiem przyłożył ile trzeba |
Przypomina mi się jak odkręcałem drążek kierowniczy po zaspawaniu w E33A
Wygiął mi się w ręku jakby był z plasteliny
Marcino - 13-02-2012, 22:59
| Krzyzak napisał/a: | | zaparł się łomem o banana i 2kg młotkiem przyłożył ile trzeba |
NO bo tak jest ze czasem trzeba przy...lic ile wlezie, bez sentymentów...
Hugo - 13-02-2012, 23:12
A pamietam dokładnie, jak kilka lat temu Krzyzak dziwił się, że można podejść do japońskiego auta z łomem i młotkiem. Pamiętacie? Sprawa dotyczyła jakiegoś Colta C5X.
Krzyzak - 14-02-2012, 07:16
pamiętacie, pamiętacie
to taka przenośnia była - wiesz, coś w stylu: "mam japońskie auto i jedyny klucz jaki potrzebuję, to klucz do kół"
spoko - najważniejsze, że wahacz zszedł
z drugim prostym jadę już do kumpla - w garażu tak parkuję, że do drugiego koła nawet by nie było jak się młotkiem rozpędzić
| Marcino napisał/a: | | czasem trzeba przy....olic ile wlezie |
ja się tylko bałem o świeżo zmienione banany...
Pafab - 18-02-2012, 12:09
| Cytat: | Krzyzak napisał/a:
zaparł się łomem o banana i 2kg młotkiem przyłożył ile trzeba |
"Bez młota nie robota" moj wujaszek mawiał
Poniekąd miał rację.
Inny wujaszek kiedyś przybiegł do mojego ojca z rowerem na plecach bo korby nie mogł zdjąć, pokazał miejsce walki - masakra, pogięta zębatka, powgniatana rama i pozdzierane ręce:)
Ojciec rower na glebe, napręzył breszką gdzie trzeba, pyk jeden raz 0,5 kilowym młotkiem, i korba spadła, a wujaszek wyglądał tak
Młotek twoim przyjacielem:) tsza tylko wiedzieć gdzie i jak przyłozyć.
Gratuluję stada misków, strasznie fajnie się czyta ten temat:)
Ciągle mysle żeby swój temat założyć bo colta mam od 09' roku, ale w sumie nie byłoby o czym pisać, w zasadzie nic się nie psuło, modów też nie było, zdjęć niema...
Powodzenia w dalszych walkach z żelastwem.
Krzyzak - 19-02-2012, 13:43
Jak nie ma wyjścia, to trzeba przyłożyć - tylko jak pisałem: trzeba wiedzieć gdzie i jak
No i wczoraj złożyłem KSSa - przegubu mi się nie udało zbić (zewnętrznego), więc skorzystałem z zapasowej półosi - trzeba tylko było zamienić przegub wewnętrzny, bo tamta jeździła jakiś czas bez smaru w nim.
Już zaczynam robić niektóre rzeczy z zamkniętymi oczami - nie dlatego, że taką mam praktykę, ale poprostu z podłogi przez te wszystkie spojlery i osłony nie wszystko widać. Np. olej z automatu spuszczałem na czuja a już przegub ze skrzyni wyjąłem zupełnie po omacku
No ale żeby nie było za różowo, to zauważyłem małą plamkę... no to auto chyba mnie nie lubi... znów płyn chłodniczy jak sądzę, bo jeden z węży nagrzewnicy ma zielony osad wokoło... Właśnie wróciłem z Castoramy z opaskami
A do Casto pojechałem kombiakiem. Stał 3 tygodnie, więc już wziąłem prostownik ze sobą - a tu wsiadam, przekręcam, odpalam i jakby nigdy nic podjeżdżam pod górkę, która mnie pokonała 3 tyg. temu... Co prawda jest odwilż, ale myślałem, że przez to błoto śniegowe i lód będzie gorzej...
Udało się wyjechać, zrobić te 30 km - może niedługo się nim zajmę, bo też coś cieknie na łączeniu skrzynia silnik, i jeszcze inne duperelki trzeba poprawić - np. krańcówkę kierowcy.
Colt dzielnie jeździ bez zająknięcia...
A w bordowym jak się schyliłem z lampą, to zobaczyłem wyciek... - czyżby nowy uszczelniacz skrzyni puszczał??? Masakra... czasem człowiek chce to wszystko rzucić w tzw. czorta
Hugo - 19-02-2012, 14:20
Krzyzak awarie w bordowym i Colcie faktycznie mogą być denerwujące, ale w EA to normalka, nawet nie zwracaj na nie uwagi
wojtas - 19-02-2012, 15:46
Ja wychodzę z założenia, że silnik od spodu powinien się konserwować.
|
|
|