Nasze Miśki - Reaktywacja Galanta - Wszyc
bieniak - 18-02-2011, 08:46
gorsze się spawało i jeżdżą do dziś:) nic im nie dolega:) podstawa to wypiaskować rdzę pospawać gdzie ubytki i zakonserwować:)
Wszyc - 18-02-2011, 08:57
Ja wiem szefie można w ogóle go odbudować od nowa i wszystko przeszczepić Tylko pytanie kto mi to zrobi bo chętnych nie ma mój blacharz to niedługo będzie we mnie kamieniami rzucać bo już na ten samochód patrzeć nie może a ja nie mam gdzie tego wszystkiego robić dziś miałem podłubać przy aucie podchodzę do okna a tam 10cm śniegu wszędzie
szpala85 - 18-02-2011, 09:31
Wszyc, no ja tez dzisiaj zdziwko ... śnieg za oknem .... a jeżeli chodzi o gala i ta rudą to nie załamuj się .... może pocieszy cię to że ja mam porównywalnie ( może nie podłużnice i nadkola ) ,a dokładnie te wzmocnienie co idzie nad bakiem , za bakiem ( takie przymocowane tam do podłogi bagażnika ) ... może u ciebie w sedanie jest inaczej ... mniejsza z tym ... te wzmocnienie u mnie tak zgniło że jest pęknięte w pół + jak ostatnio chciałem załatać dziurę w wydechu kitem to użyłem fabrycznego lewarka do podnoszenia auta i tak kręcę , kręcę i Gal się nie podnosi za to podniosła mi się podłoga pod pasażerem z tyłu ... taka górka sie zrobiła
to są dopiero jajca ... i chyba też będę musiał kupić to do rdzy i lecieć z pędzlem albo lepiej auto na bok i całe wiadro wylać na tył Gala
Krzyzak - 18-02-2011, 09:38
ja tak patrzę na tą podłogę i powiem - nie jest źle
mój rekin to ma dopiero zeżartą podłogę... fragment podłużnicy lewy tył to niemal nie istnieje...
wydaje mi się, że u Ciebie dobre czyszczenie spowoduje, że jeszcze znajdziesz solidną blachę i tylko niewielka część wymaga wymiany
oczywiście do niczego nie namawiam, ale chcę byś wiedział, że dużo gorsze auta jeżdżą...
a nissana primerę, to niedawno mój kolega z powodu rdzy właśnie zezłomował - 3 stacje diagnostycznie nie chciały go zarejestrować...
Wszyc - 18-02-2011, 09:54
Nie no wiem że gorsze wynalazki jeżdżą od mojego, etap najgorszego trupa w klubie raczej mam za sobą już od pół roku tak myślę
mkm - 19-02-2011, 11:09
szczerze powiedziawszy po lekturze ostatnich postów zgłupiałem. Czy ja dobrze rozumiem, że piszecie o totalnie zardzewiałych podłużnicach i łamiących się nadwoziach dodając, rozbrajająco, że w sumie to normalne? Ze nic się nie dzieje?
Panowie to już przesada.
Wzmocnienie tych elementów nie jest trudne, jak się nie patrzy na względy estetyczne. To co piszecie wcale nie jest zabawne, to jest przerażające.
Łatanie elementów odpowiedzialnych za to, że auto nie złoży mi się na zakręcie to pierwsza czynność, którą obowiązkowo trzeba zrobić. Estetyka, swapy i inne pierdoły dopiero później...
Wszyc - 19-02-2011, 11:39
mkm i tak z czasem będzie klatka nie bój się druga sprawa że auto musi najpierw jeździć bo nie mam na lawetę do blacharza
Krzyzak - 19-02-2011, 12:01
| mkm napisał/a: | | piszecie o totalnie zardzewiałych podłużnicach i łamiących się nadwoziach |
no właśnie trudno mi ocenić - widzę np. zgrubienie na podłużnicy i coś odpada - pewnie konserwacja, ale rdza też jest - nie jestem fachowcem, trudno mi ocenić
nadwozie się nie łamie - jeszcze...
mam podobny dylemat jak Wszyc - czy ratować rekina czy nie - i tak kupuję subaru na następną zimę, więc raczej wolę dołożyć te parę tysi do nowego auta niż wyrzucać w śmietnik...
Zielu - 19-02-2011, 13:06
Jak się ma migomat w miarę wprawną łapę i minimum wiedzy, można samemu elegancko porobić podwozie, dobrze to zabezpieczyć, przecież nie musi być idealnie tak jak na nadwoziu. A więc wniosek, to co się da robić samemu, koszta pójdą tylko na ew. kawałki blachy (najlepiej kupić bitą budę za parę groszy, powycinać co potrzebne), na jakieś zabezpieczenia antykorozyjne i browary Do blacharza-lakiernika to już z nadwoziem można jechać, żeby estetycznie było, normalnie za full robotę podwozie+nadwozie (o ile by się podjął) wziąłby kilka k.zł. trochę nieopłacalna sprawa....Chyba żeby robić u pana henia w garażu
Wszyc - 19-02-2011, 13:20
ja wymiękam panowie wszyscy macie racje dajcie mi garaż to w 2 tygodnie sam z robię z tego samochodu cudo
Zaznaczam dużymi literami NIE MAM GARAŻU
i chodź bym był spawaczem, mechanikiem lakiernikiem tapicerem baletmistrzem bez garażu mogę się cmoknąć w
Zielu - 19-02-2011, 13:53
W sumie to i tak dobry majster jesteś, ja bez garażu bym się w życiu nie podjął wyjmowania silnika
Wszyc - 19-02-2011, 14:09
hehe akurat to jedyne robiłem w warsztacie samochodowym udało się na sobotę załatwić warsztat z wyciągarką ale teraz niestety skrzynie biegów muszę zdjąć wsadzić docisk ze sprzęgłem i zamontować z powrotem wszystko bez garażu
wyjęcie skrzyni to będzie 15minut nawet pod blokiem i montaż docisku z sprzęgłem bo wszystko i tak jest rozmontowane i wisi na dwóch śrubkach tylko nie za bardzo wyobrażam sobie montaż półosi pod blokiem jedyny sposób to zdjęcie koła ii.... i właśnie tu będzie problem już koła nie chcą zejść bez palnika może się nie obejść na warsztacie to sobie go podniosłem całego odpiąłem wahacze ojciec odciągał jak najmocniej koło do siebie a ja wyciągałem półoś ta metoda nie przejdzie na parkingu bo nie mam kanału będę musiał gdzieś go zaholować do kogoś kto ma palnik żeby trochę rozgrzać felgę i modlić się by w końcu puściła nic wielkiego ale pitolenia co nie miara bo auto nie jeździ i trzeba holować tu i holować tam trochę to wkurza nie powiem
I rada dla wszystkich co mają zamiar wyjmować silnik w swoim Galancie ludzie wam mówią wyciągajcie silnik dołem to tak róbcie ! od góry to samobójstwo testowane
Maretzky85 - 19-02-2011, 19:16
| Wszyc napisał/a: | | wyciągajcie silnik dołem to tak róbcie ! |
Piwor - 19-02-2011, 22:27
Maretzky85, dokładnie tak!
swinks_UK - 19-02-2011, 22:49
| Wszyc napisał/a: |
wyjęcie skrzyni to będzie 15minut nawet pod blokiem i montaż docisku z sprzęgłem bo wszystko i tak jest rozmontowane i wisi na dwóch śrubkach tylko nie za bardzo wyobrażam sobie montaż półosi pod blokiem jedyny sposób to zdjęcie koła ii.... i właśnie tu będzie problem już koła nie chcą zejść bez palnika może się nie obejść na warsztacie to sobie go podniosłem całego odpiąłem wahacze ojciec odciągał jak najmocniej koło do siebie a ja wyciągałem półoś ta metoda nie przejdzie na parkingu bo nie mam kanału będę musiał gdzieś go zaholować do kogoś kto ma palnik żeby trochę rozgrzać felgę i modlić się by w końcu puściła nic wielkiego ale pitolenia co nie miara bo auto nie jeździ i trzeba holować tu i holować tam trochę to wkurza nie powiem
|
Wiesz... niespecjalnie zrozumiałem o co ci chodzi.
Znaczy felgi ci "przyrosły" do piast? Czy półosie zapiekły się w zwrotnicach?
W pierwszym wypadku podnieś auto i naparzaj gumowym młotem (takim do układania polbruku) na godz. 6, 3 i 9. Nie ma bata, musi puścić, albo sobie zamów osiłka co by tym młotem pomachał.
W drugim przypadku odepnij wahacze, drążek i wyciągnij półosie ze zwrotnicami. Potem możesz spędzić 24h na moczeniu i nasączaniu ich by puściły z piast, a potem przez kawał mosiądzu wybić dobrym młotem (metoda na kolanku).
Kurcze, na wszystko jest metoda
|
|
|