Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki Strona Główna Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
 Ogłoszenie 


W myśl ustawy RODO, akceptując regulamin wyrażasz zgodę na gromadzenie i przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z przyznaniem dostępu do forum / wstąpieniem do klubu.
Administratorem danych jest Oficjalny Klub Mitsubishi - MitsuManiaki
Jeśli nie akceptujesz powyższych informacji, prosimy o kontakt z Administracją w celu usunięcia konta.

Poprzedni temat «» Następny temat
Shogun, dawniej Pajero a gdzieniegdzie Montero
Autor Wiadomość
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: 19-09-2025, 09:18   

edmunek napisał/a:

Po założeniu starego filtra nie mam żadnych problemów z odpalaniem.
Pozostał na razie jeden dziwny objaw.
Pomiędzy 2000 a 2500 obrotów słyszę falowanie obrotów/pracy silnika (podczas jazdy. skrzynia w sport i trzymam na obrotach i słysze że chodzi nierówno)
ale nie objawia się to ani "drganiami" ani wskazaniami na obrotomierzu.

Więc stary filtr rozwiązał problem zapowietrzania się jednakże na commonrailu chyba wciąż siedzi gdzieś jakieś powietrze
(stąd falowanie pracy bo gdzieś jest chyba jeszcze powietrze).
Albo.. wtryski kończą żywot?

Na razie pojeździmy i zobaczymy :)

Pozwolę sobie dokończyć wątek.
Otóż na falowaniu (ale tylko akustycznie) się nie skończyło.
Nie dość że dźwięk się nasilał, tak Shogun 2x przeszedł mi w tryb awaryjny.
Odczyt kodów podał:

Kod:
Connection profile: Mitsubishi Pajero IV 3.2 DI-DDate: 8/26/2025 4:26:32 PM
VIN: JMALYV98W********
============================
OBD-IIOBD-II
DTCs: 2
----------------------------
P1272 [0x1272]
Cylinder #2 High To Low Side Open
Cylinder #2 High To Low Side Open; Pressure limiter malfunction
Status: Confirmed
----------------------------
U1120 [0xD120] Archive (inactive)
SCP (J1850) Invalid or Missing Data for Primary Id; Engine(CAN message)
Status: Validated and stored in non volatile memory
============================
Engine control unitEngine control unit
DTCs: 1
----------------------------
P1272 [0x1272]
Cylinder #2 High To Low Side Open
Cylinder #2 High To Low Side Open; Pressure limiter malfunction
Status: Validated and stored in non volatile memory, Validated fault present at time of request, Validated fault has been present during this drive cycle
============================
Transmission control unitTransmission control unit
DTCs: 1
----------------------------
U1120 [0xD120] Archive (inactive)
SCP (J1850) Invalid or Missing Data for Primary Id; Engine(CAN message)
Status: Validated and stored in non volatile memory


Reset pozwalał przejechać jeszcze kilka tras
ale aby się nie denerwować że coś uszkodzę
(bo nie mam za dużego doświadczenia w usterkach diesla i common rail) tak odstawiłem Shoguna podjazd i jeździłem Fordem.
W międzyczasie robiłem rozeznanie na necie.
Znalazłem jeden filmik gdzie słychać dokładnie identyczne objawy:

https://www.youtube.com/watch?v=1HZCbTH6qR0

Rzut okiem online.
eBay, jakiś zamiennik, 250 zł
oryginalny w Japonii, 700 zł.
aliexpress, zamiennik - 90 zł.
Tak więc zamówiłem zamiennik na aliexpress. Dostawa w 10 dni (więc nie tak źle)
Okazało się, że przyszedł dokładnie ten sam co ktoś sprzedaje na ebayu.





Wymieniłem go wczoraj.
Zeszło tak delikatnie z godzinę. Myślałem że będzie trudniej choć chyba z 15-20 minut walczyłem z plastikowymi zaczepami,
bo nie wiedziałem jak je rozpiąć (żeby odsunąć wiązkę i mieć lepszy dostęp do śrubek od SCV).
Teoretycznie widziałem notkę że po wymianie trzeba zrobić procedurę serwisową.
Czy to prawda? Nie wiem. Na razie Shogun jeździ i nie ma żadnych problemów.
Wymieniłem też filtr paliwa. Padło na firmę Mann. Ten filtr w środku wygląda całkowicie inaczej niż Boschowe.
Przyjechałem rano do pracy, zastanawiam się skąd dziwny zapach. Dochodził z przodu. Może gdzieś rozlała się ropa i podgrzana śmierdzi inaczej, kto wie.
A może to będzie czymkolwiek był powlekany nowy zawór (był wilgotny więc obstawiam że czymś go smarują przed wysyłką żeby nie rdzewiał.
Jakiś smar silikonowy?)

Nauczyłem się przy Fordzie jak zmieniałem sondę lambda że auto po zmianie takich podzespołów lubi "pośmierdzieć" przez dzień albo dwa.

Tak więc, jeździmy, obserwujemy.

W aucie dorzuciłem w końcu monitor do akumulatora:



Od roku mam to samo w Fordzie i sobie chwalę.

Miałem też okazję posiedzieć trochę w jednym z nowszych Range'ów (przy okazji jak byłem u mechanika):



Kurcze.. powiem wam że "czuć pieniądz" :)
Ale. Wszystko fajnie gdyby nie to że pod maską zionęło pustką a "nowy" silnik stał na palecie obok.

No ale o czym my mówimy gdzie na jednym z ostatnich wesel miałem przyjemność posłuchać kultury pracy Jaguara:

https://youtu.be/dr3RROHpFHs

Jak już jesteśmy przy weselach.
Sezon powoli zwalnia.
Jeszcze kilka wesel i już święta :D


A z pozostałych spraw.
Zazwyczaj unikam centrum miasta ale z racji że musiałem pojechać do klienta (z pracy)



tak przypadkiem natrafiłem na ikoniczne miejsce miasta (w szczególności w tym roku)





Nawet nie wiedziałem że tak łatwo tam trafić (naprzeciwko stacji kolejowej).
Ile razy mijałem ten pub to nie potrafię zliczyć.
No ale z drugiej strony, aż takim zagorzałym fanem nie jestem.

Sąsiad odrobinę mnie uprzedził.
Kupił ostatnio Pathfindera
4 tygodnie to auto stało z "dupą" gdzieś 1.2 metra na ziemią.
A młody (on ma chyba z 20 lat?) twardo nawalał młotkiem i jechał kątówką.
Ale nawet mu to ciekawie wyszło.





Nawet nie ukrywam, że teraz żałuję że u mnie w garażu leżą 18" aluminiowe felgi.
Trzeba było iść w czarne stalówki....

Trochę z nim pogadałem że mam trochę rzeczy w Shogunie do zrobienia
i kto wie czy to nie on będzie moim "przyjacielem" na wiosnę jak mu dam do zrobienia montaż zderzaka,
fabrykację dodatkowego "bull bara" czy montaż wyciągarki (plus przyda się może zdemontowwać progi, pospawać i zamontować od nowa?)
Chłopak ma smykałkę a mi nawet będzie wygodniej jak auto będzie stało po prostu kilka domów dalej.
_________________

Ostatnio zmieniony przez edmunek 21-09-2025, 17:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wojtas 
Mitsumaniak


Auto: Sigmy, Zaćmienie i Kociak
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 34 razy
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 3598
Skąd: Gniezno
Wysłany: 21-09-2025, 17:11   

edmunek napisał/a:
Trzeba było iść w czarne stalówki

A to nie jest tak że przez duży przedni zacisk hamulcowy nic poniżej 17'' nie wejdzie na piastę?
_________________
..
Każdy ma prawo się mylić, i tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów.
[F16A 12V M/T 92'][F07W 24V A/T 93'][D53A 24V GTS M/T 03'][V97W 24V GLS A/T 15']
 
 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: 21-09-2025, 17:23   

Zgadza sie.
_________________

 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: 17-10-2025, 08:46   

I pomyśleć że od Września nie było żadnych update'ów.

Pierwszy update jest taki że w ciemnogrodzie z racji nowych przepisów przeciwko materiałom online dla dorosłych tak aby uzyskać dostęp do takich materiałów należy zweryfikować wiek.
Co strona to inny weryfikator i taka weryfikacja polega na podaniu numer karty kredytowej, należy dołączyć zdjęcie i najlepiej jeszcze fotkę dowodu osobistego lub paszportu.
Jak możecie się domyślić, zainteresowanie usługami VPN wzrosło.
Bocznym efektem jest, że wszystkie tysiące zdjęć które dodawałem poprzez serwis hostingowy imgur.com stały się dla mnie niedostępne.
Serwis ten uznał że on nie ma ochoty bawić się w weryfikację użytkowników i zablokował dostęp dla całego kraju.
A to oznacza, że wszystkie zdjęcia które przez 10 lat wrzucałem do neta są (bez VPNu) dla mnie niedostępne.
Tak więc następne idą z innego serwera.

Tyle z informacji technicznych.

Z informacji samochodowych.
Na tym forum założyłem wątek gdzie od Września walczyłem z zaworem SCV

https://forum.mitsumaniaki.pl/viewtopic.php?t=117427

Jest tam dużo przydatnych informacji. W skrócie.
Oryginalny zawór zaczął się przytykać i auto przy 2000-2500 obrotów chodziło dziwnie nierówno ale nie było tego widać na wskaźniku obrotów.
Potem wpadł EML/check engine.
Wymieniłem na nowy zamiennik z Chin.
Problem ustąpił ale na zimnym na jałowych gasł. Niestety także podczas jazdy
(np. jak zjeżdżałem z górki przy niskich prędkościach i obroty opadały na 700 rpm czy wjeżdżając na rondo i puszczając pedał gazu).

Skończyło się że wstawiłem używany oryginalny zawór SCV i to na razie rozwiązało problem.
Pod linkiem wyżej nie tylko znajdziecie sporo opisu jak i całą historię z detalami.

Jak już drążyłem temat tego zaworu i ogólnie systemu zaoptrzenia silnika w paliwo
(jakże wymyślne sformułowanie) tak zabrałem się też za wymianę filtra w zbiorniku paliwa.
Zajęło mi to około dwóch godzin.













Jak dobrze widać na zdjęciach, dobrze że to zrobiłem i filtr spełnia swoje zadanie.
Czas do wykonania tej wymiany jest potrzebny aby nie śpieszyć się z nakrętkami pokrywy zbiornika.
Jest tam sporo rdzy i należy być po prostu cierpliwym (i sporo czyścić drucianą szczoteczką).
Na zdjęciu jest wszystko mokre bo nie szczędziłem WD40.
Może w tym miesiącu zamówię porządną dmuchawę sprężonego powietrza (na akumulator) aby sobie wspomagać usuwanie drobinek rdzy/brudu.

Aby odpowiedzieć na pytanie skąd tyle syfu w zbiorniku to odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Większość obstawiam wynikała z gnijącego/rozpadającego się wlewu paliwa.
Ten znajduję się nad kołem/za kołem/ na nadkolu z tyłu po lewej.
Jeśli macie plastikową osłonę to bardzo polecam ją ściągnąć i sprawdzić czy faktycznie jak myjecie swoje Pajero to czy myjecie że jest tam czysto.
I są oczywiście dwie szkoły.
Jedna mówi żeby założyć osłonę i często to ściągać i myć ale mamy osłonę i nie uszkodzimy rur wlewu paliwa jakimiś kamykami.
Druga szkoła to ściągasz osłonę i przynajmniej nie gromadzisz błota/śniegu/brudu/nie gnije to ponownie.

Czy zbiornik się łuszczy?
Nie zauważyłem.
Jakiekolwiek paprochy/brud na dnie moim zdaniem bardziej wynikają z brudnych pistoletów na dystrybutorach
(ile razy widziałem że zasypali piachem jakieś rozlane paliwo a ktoś upuścił pistolet i teraz masz rurkę w piachu),
z tego jak rozpadał się wlew i ile rdzy/błota przeniknęło wlewem do zbiornika).

Czy mam zbiornik do wymiany?
Ależ oczywiście że tak.
Na przeglądzie miałem zwróconą uwagę że przewody paliwowe wymagają uwagi.
Mechanik mój zajrzał i potwierdził i pokazał palcem które.
A jak się uparłem że zamówię te metalowe rurki które idą górą/bokiem zbiornika tak zauważyłem że są one częscią zbiornika.
Tak więc w przyszłym roku, jak ponownie zaczniemy sezon ślubny tak znajdę fundusze na nowy zbiornik.
Nie sądzę że będę go zmieniał sam bo przydałaby się rampa i podparcie do opuszczenia zbiornika.
Plus nie wiem czy czasami tylnego stabilizatora nie trzeba najpierw odkręcić żeby mieć jak opuśić zbiornik (albo czy to nie była belka tylnego dyferencjału?)
Koszt zbiornika z tego co widzę to 1500 zł taki sam jak mam.
Lub ten sam, ale umoczony w farbie za 2000 zł opisany jako "zabezpieczony przed rdzą".

Obstawiam że jeśli już sprawię sobie ten za 1500 zł.
Nie planuję mojego auta trzymać przez 20 lat a pomalować podkładem i zamalować farbą aby była jeszcze jedna warstwa to nie jest wymagająca robota.

To tak jak mi ludzie podpowiadali żeby brać niewiarygodnie drogi tłumik końcowy ze stali nierdzewnej (za naprawdę sporą kwotę)
gdzie zwykły stalowy wytrzyma tyle lat że nie będę pakował nie wiadomo ile w nierdzewkę.

Zbiorników plastikowych u siebie na rynku nie widziałem.
Obstawiam że są tylko importowane i w cenie jak za auto :D

Spędziłem też trochę czasu walcząc z żarówkami:

https://i.postimg.cc/Bb0W7Jhq/20251011-164340.jpg

Zniknęła mi jedna żarówka stopu i poszło pół dnia aby to zdiagnozować (przez własne błędy i własną głupotę).
Na koniec wyszło że to blaszki w oprawce się przesunęły.
W oryginalnych takie rzeczy się nie dzieją. Ja mam wiązke z Aliexpress aby mieć kierunkowskazy nie tylko w zderzaku ale i w górnych tylnych lampach.
Zamiast próbować to nakierować na poprawne tory tak odciąłem oprawkę i zalutowałem tą z oryginalnej wiązki.

Na koniec.
Z racji że jak (gdzieś pół roku po zakupie) zmieniałem z przodu tarcze
i klocki tak znalazłem zapieczone tłoczki przednich zacisków, to zamówiłem zestaw naprawczy (tłoczki, uszczelki itp itd).
To było tak ponad 2 lata temu i nie miałem weny żeby to zrobić.
Jak wtedy robiłem hamulce to udało się te tłoczki odblokować ale wiedziałem że pewnego dnia czeka mnie regeneracja zacisków.
Zanim to miało nastąpić tak trzeba było się upewnić że zmienię płyn hamulcowy bo ten był nie wiadomo z jaką datą ważności i ile wody w siebie wchłonął.

Teraz przyszedł czas na zaciski ale uznałem że nie ma sensu abym ściągał obecne z auta i śpieszył się w garażu bo inaczej auto stoi unieruchomione.
Zamiast tego dogadałem się z tym znajomym który rozbiera auta i za 240 zł ściągnąłem sobie obydwa przednie zaciski.

Jak to wygląda?
Otóż bagażnik Shoguna to kobyłki, podnośnik, klucze, narzędzia, latarki, światła itp
Przyjeżdżam na to osiedle, przenoszę sobie narzędzia i sobie grzebię a potem po skończonej robocie robię gościowi przelew.
Mam u niego zaufanie na tyle że on mi na ręcę nie patrzy. Ja też jestem fair i nawet śrubki których nie potrzebuję odkładam mu do środka na gumowy dywanik.








Tak więc 240 zł za dwa oryginalne zaciski na przód to moim zdaniem dobra i uczciwa cena.
Zamiast rozbierać swojego tak mogę te odnowić (może nawet odmalować?),
upewnić się że są jak nowe i potem w godzinkę zmienić na aucie zarówno i zaciski jak i wstawić nowe tarcze i klocki (te grzecznie leżą w garażu na półce).





Jako że jak już coś mam i co coś dbam tak siedzę (dziennie) na forach/grupach, czytam, chłonę, analizuję ,
to moja rada jest taka żeby nie bawić się w zamienniku zacisków i że jak już macie problem z zaciskami w Shogunie to lepiej je regenerować niż kupować nowe zamienniki.
Tyle wiem.
Podobnie jest z wahaczami.
Niby widziałem że ludzie pokupowali sobie zamienniki i jeżdżą, ale gdzieś mi się obiło że lepiej zostać przy oryginalnych i że te,
mimo że mają powierzchowną rdzę i nie wyglądają ładnie, to są wciąż mocniejsze i bardziej wytrzymałe i nowe zamienniki.

Ale to nie tylko w Shogunie/Pajero tak jest.

Marzy mi się aby zbudować narzędzie (z rurek) które pozwoli mi wyciągnąć i założyć nowe tuleje w wahaczach.
Moje niestety zupełnie nic nie robią no i zawieszenie jednak jest stukające bo nie ma tam żadnego tłumienia (ruch przód/tył).
Ale, na to nie mam ciśnienia bo za wygodą będę się rozglądał jak w końcu zamontuje 18" felgi i wejdzie na to więcej gumy niż moje obecne naleśniki na feldze 20".
_________________

  
 
 
Krzyzak 
moderator mitsumaniak
uczestnik I Zlotu MM


Auto: E32, CR29, 5F, DCJ, 7N, Y2, UU
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 654 razy
Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 24624
Skąd: był Malbork, teraz Gdańsk
Wysłany: 17-10-2025, 11:31   

Jak tuleje z otworem to takie narzędzie łatwo kupić:


edmunek napisał/a:
w ciemnogrodzie z racji nowych przepisów
wszędzie w Europie tak samo - znaczy UK przoduje w uwalaniu swoich obywateli i promocji ciaptyzmu, ale u nas też się próbuje i zamordyzm wchodzi - cóż, widocznie ludzie to lubią, skoro nie zauważają relacji i następstw między krzyżykami stawianymi w wyborach a zmianami rzeczywistości wokół...

a tu bohaterscy urzędnicy przodują w obchodzeniu prawa, które sami uchwalili:
https://www.dobreprogramy...84521291852544a
 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: 17-10-2025, 12:18   

odkąd dobreprogramy.pl przejęło wp.pl tak omijam szerokim łukiem.
Ale zgadza się. Jak napisałem na samym początku. Rząd wprowadził ustawę a użytkownicy przerzucili się na VPNy.
Jak sam czytałeś, nie wpływa to tylko na dostęp do stron dla dorosłych ale sprawia, że portale które nie są nawet powiązane z tą tematyką, tak z lenistwa (tak naprawdę z usunięcia potencjalnej odpowiedzialności) blokują dostęp z całego kraju.

Dziękuję za fotkę narzędzi.
Chyba czas poszukać na aliexpress identyczną skrzynkę i sprawić sobie pod choinkę
_________________

 
 
Krzyzak 
moderator mitsumaniak
uczestnik I Zlotu MM


Auto: E32, CR29, 5F, DCJ, 7N, Y2, UU
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 654 razy
Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 24624
Skąd: był Malbork, teraz Gdańsk
Wysłany: 17-10-2025, 13:23   

edmunek napisał/a:
czas poszukać na aliexpress identyczną skrzynkę

możliwości jest wiele - ja mam dokładnie taki sam zestaw - wybrałem ze względu na mnogość tulei i czasem je wykorzystuję też do prasy hydraulicznej
są jeszcze tego typu jak poniżej, ale tu zawsze obawiam się, że pęknie, bo połamałem już podobne urządzenia...
zaletą poniższego jest, że tuleja nie musi być przelotowa
  
 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: 17-10-2025, 14:13   

A dziękuję.
Niestety Yato u mnie niedostępne i nie widzę tego modelu na autodoc.
Podobny zestaw znalazłem na aliexpress.
Koszt 138 zł więc zamówiłem i z racji że mają na stanie to powinno dotrzeć do wtorku.

Tak więc chyba też czas zamówić tuleje.
Widze że oryginalnych brak bo z Japonii można ściągnąć tylko całe wahacze.
Samych tulejek brak.
Poliuteranowe odpuszczam.
Uważam to za bardzo zły pomysł.
_________________

 
 
Krzyzak 
moderator mitsumaniak
uczestnik I Zlotu MM


Auto: E32, CR29, 5F, DCJ, 7N, Y2, UU
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 654 razy
Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 24624
Skąd: był Malbork, teraz Gdańsk
Wysłany: 18-10-2025, 17:52   

Ja czasem mierzę to co jest i wpisuję wymiary - szukajka potrafi zdziałać cuda i podpowiada tuleje po rozmiarze. Da się dopasować coś od innych aut i nawet wybór jest. Szczególnie fajnie się tak kupuje łożyska albo uszczelniacze.
 
 
wojtas 
Mitsumaniak


Auto: Sigmy, Zaćmienie i Kociak
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 34 razy
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 3598
Skąd: Gniezno
Wysłany: 17-01-2026, 02:41   

Tak sobie eksploatuje swoje P4 i ostatnio przypomniałem sobie jak pisałeś że przez przednie spływy z szyberdachu rdzewieją przednie mocowania progu.
Na moje przyczyną jest to co trafia tam z pod koła, błoto, śnieg, sól plus odpryski, zrobią swoje. Orginalne chlapacze to raczej ozdoba niż coś co ma stanowić ochronę. Osobiście chyba zainwestuje w coś dłuższego.

_________________
..
Każdy ma prawo się mylić, i tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów.
[F16A 12V M/T 92'][F07W 24V A/T 93'][D53A 24V GTS M/T 03'][V97W 24V GLS A/T 15']
 
 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 233
Skąd: Stąd
Wysłany: Dzisiaj 14:37   

Ostatni raz odzywałem się w październiku.
Można by powiedzieć że olałem forum ale miałem do tego powód i opiszę go w dalszej części.

Krzyzak napisał/a:
ja mam dokładnie taki sam zestaw


Przyszedł ten mój zestaw z aliexpress.



Niestety, okazało się że będzie na razie leżał nieużywany :P

Tak w połowie listopada Shogun zaczął mi wydawać mniej więcej takie dźwięki:

https://youtu.be/hU2_90_Iq08

Nie powiem, zeszło mi chyba z 2 dni próba odkodowania jakie tulejki potrzebuję aby wszystko pasowało (przednie górne i dolne wahacze).

Jak już przyszła paczka



tak zabrałem się za demontaż. Najpierw prawy przód, górny wahacz.
Ściągnąłem zarówno górny jak i dolny (jakoś wyszedł, łatwo nie było) i okazało się, że ja mogę zapomnieć że wyciągnę tulejki z wahaczy.
Tulejki już stały się integralną częścią wahaczy. Zero szans że jakakolwiek prasa czy narzędzia je wyciągną. Udało się te tulejki zwrócić.
Zamówiłem wahacze i w piękny grudniowy wieczór, przy temp około 0'C zabrałem się za wymianę prawej strony.







Teraz tak. Kilka podpowiedzi ode mnie.
Zaopatrzcie się w lepszy zestaw ściągania sworzni. Ja niestety miałem rozmiarowo tylko takie do Forda. Ile się namęczyłem w Shogunie to aż się odechciało mi przy nim robić (na kilka dni).
Druga sprawa. Jak już chcecie zakładać wszystko z powrotem, to warto wysunąć trochę całą zwrotnicę/łożysko na półosi.
Nie próbujcie wsadzać wszystkiego z powrotem bez.
Ja się nabawiłem siniaków na udach na cały tydzień (od podnoszenia).

Ale przynajmniej zrobiłem jedną stronę i zabrałem auto na zbieżność.





Tam też przyjrzałem się jak bardzo mi się rozpadają uchwyty bocznych progów, ale to wciąż niestety temat w stylu "niech wytrzyma jeszcze z rok".



Pod koniec października udało się wybrać na wycieczkę.











I obiecaliśmy sobie, że znajdziemy sobie miejsce do spania na noc.
Był to pierwszy test, jak sobie radzi taki namiot w warunkach późno jesiennych.
(temp w nocy spadła do 4'C, był bardzo mocny wiatr oraz okazjonalne ulewne deszcze)









Noc przeżyliśmy, choć muszę przyznać że było zimno i bywało, że jak była mocna ulewa i przelatywał wicher, to były momenty że budziło mnie to ze snu.
Była to (pod względem namiotowania) bardzo trudna noc, ale namiot się sprawdził.





Nad ranem wytargaliśmy się później niż się spodziewaliśmy po czym mieliśmy konfrontację z lokalnym który robił nam zdjęcia i twardo szedł że on nas "zgłosi".

Kwestia jest taka, że w UK jest to tak średnio uregulowane.
Bo nie możesz rozkładać namiotu na ziemi bez zgody właściciela, ale możesz spać w aucie.
A że wszędzie jest prywatna ziemia (nawet taka zatoczka przy publicznej drodze) to teoretycznie łamiesz prawo, ale jest też klauzula, że jeśli komuś to będzie przeszkadzało i zwróci ci uwagę, to masz po prostu odjechać.
Jako że ten człowiek z którym rozmawiałem, nie jest właścicielem tego terenu, to nawet on jak mnie zgłosi to nic nie może zrobić. Plus, musiałby też udowodnić że np. zostawiliśmy po sobie jakieś śmieci lub coś zniszczyliśmy.
Dodatkowo podczas rozmowy okazało się, że ten osobnik mieszka w tym rejonie od lat, ma sporo problemów z młodzieżą która robi dzikie ogniska i sporo niszczy.
Po dłuższej rozmowie pożegnaliśmy się raczej w "dobrych" nastrojach.
Myślę że to też kwestia jak podchodzisz to takiej sytuacji bo mimo jego początkowej agresji to ja tam miałem dobry humor i podszedłem do niego z uśmiechem po prostu pogadać i nawet się zapytałem czy nie mamy zapozować do zdjęcia (żeby nie było, w żaden ironiczny czy sarkastyczny sposób).

Zostaliśmy na noc głównie dlatego że w sobotę tak padało cały dzień że nie daliśmy rady iść na wycieczkę, a specjalnie jechaliśmy 3 godziny żeby zrobić własnie tą trasę.
Przespaliśmy się i w niedzielę przy lepszej pogodzie zrobiliśmy sobie spacer.









Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka w nadchodzących tygodniach.

W połowie listopada rozchorował mi się pies.
przychodnia weterynaryjna wysłała nas do szpitala.
niestety w jamie brzusznej znaleźli guza oraz krwiaka który wypełniał jamę brzuszną.
Mieliśmy naprawdę ciężki weekend.
zdecydowaliśmy się aby ją operować mimo bardzo słabych prognóz że da radę.
po wielu godzinach lekarz przyszedł powiedzieć że operacja przebiegła pomyślnie i udało mu się wizualnie usunąć tyle ile mógł (oczywiście nie na poziomie tkanko-komórkowym).
biopsja jednak przyniosła wieści że guz był jednak złośliwy i rak jest niesamowicie agresywny i niestety niewyleczalny. prognozy są bardzo słabe więc ostatni czas spędziliśmy go próbując sprawić aby te ostatnie miesiące/tygodnie były najlepsze jakie mogły być.

zaraz przed świętami udało nam się zabrać psa na plażę oraz w góry:

https://youtu.be/y75RL0yBVvM
























dostaliśmy wspaniałe święta, styczeń i większość lutego.
niestety 23-ego lutego pożegnaliśmy przyjaciela i tak właściwie członka rodziny.



Tak jak my byliśmy dla niej całym światem, tak ona była dla nas.
Obecnie nie potrafimy się odnaleźć w świecie bez niej.
Wiele osób podpowiada aby wziąć następnego i że to pomaga, tak niestety nie chcemy brać szczeniaka zaraz przed tym, jak będziemy w życiu mocno zajęci.
To że mieliśmy psa idealnego to zaleta tego jak mocna więź utworzyła się właśnie dzięki temu że mieliśmy dla niej naprawdę sporo czasu (zarówno na tresurę jak i wygłupy czy wyprawy).
Zabraliśmy ją do 11-tu różnych krajów.
Spędziła tylko raz kilka nocy z dala od nas kiedy byliśmy na kole podbiegunowym robiąc zdjęcia ślubne.
Przez 10 lat jej życia tak właściwie robiliśmy i planowaliśmy wszystko tak, żeby móc to robić z psem.

Pomijając finansowe koszta operacji, leczenia, chemioterapii (wybraliśmy tabletkową wersję), suplementów, konsultacji z różnymi lekarzami, tak nie ukrywam że bardzo nadszarpnęło czy też odbiło się to na naszym zdrowiu.
Był to jednocześnie wspaniały czas, gdyż wciąż mieliśmy świetne święta oraz co śmieszne (a zupełnie nieważne dla psa), miała 10-te urodziny.
Nie udało jej się doczekać wizyty babci a my również uznaliśmy że nie ma takiej możliwości że będziemy ją usilnie trzymać przy życiu bo "[tu wstaw jakiś powód]".

Pozostało sporo wspomnieć, nagrań, zdjęć i dom wypełniony jej rzeczami.
Myślę że będziemy mieć następnego, po prostu jeszcze nie teraz.

Wracając do tematyki samochodowej.

2x odwiedziłem ostatnio targi Camping, Caravaning and Motorhome Show.

Targi jesienne:
Odnoszę wrażenie że odbywały się one corocznie a w tym roku jesteśmy już po raz drugi.
Tym razem bez "Camping" w nazwie ale sporo firm i tak prezentowało różnego rodzaju akcesoria niekoniecznie związane z kamperami.
Dobra wiadomość jest taka, że nic nie kupiliśmy co uważam za sukces.

Tak więc krótka relacja i kilka(naście) fotek.
Nie robiłem zdjęć wszystkiego.
Nie wchodziłem również w alejki wypełnione kamperami.
Jest tego po prostu za dużo i można spędzić cały dzień tylko i wyłącznie ogladając te wielkie domy na kołach.



Tak więc raczej cyknąłem kilka zdjęć takich, które np. odznaczały się kolorem, lakierem lub wykończeniem lub też po prostu były ciekawe.












Niektóre się tak błyszczały, że ciężko było przejść obok nich obojętnie.

Były też i takie, które przyciągały uwagę swoim rozmiarem.
I pomijam tutaj wielkie RV które mają raczej tylko sens jeśli podróżowalibyśmy w Ameryce, tylko raczej campervany których wielkość naprawdę robiła wrażenie.





I tak, żonie spodobał się taki jeden/dwa, że na tym stoisku spędziliśmy zdecydowanie za dużo czasu.









Wszystko na full wypasie.
Brak kompromisów.
Podejrzewam że same felgi i opony kosztowały tyle co jest wart mój Focus :)

I tak płynnie dochodzimy do specyfikacji oraz cen:





Żebyście nie musieli sami liczyć, to podaję cenę w złotówkach :)

Za tego szarego/kremowego o długości 6m:
cena wyjściowa: 940,045.64 zł
za egzemplarz wystawowy należałoby zapłacić: 1,164,507.36 zł

Co ciekawe, za tego ciemnego/szarego, o długości 7-miu metrów
cena wyjściowa to: 950,566.28 zł
a egzamplarz wystawowy można było zamówić za 1,102,686.16 zł.

Oczywiście we własnym zakresie należy doliczyć koszta wykonania zezwolenia na broń
oraz ile miesięcznie kosztuje utrzymanie trzech belgijskich owczarków patrolujących teren wokół domku na kółkach.

Czyste szaleństwo.

Ominęliśmy w tym roku stoisko firmy Opus.
Odkąd zakupiliśmy namiot dachowy tak rozkładane przyczepki nie za 150 tysięcy złotych nie są już w centrum naszego zainteresowania:



Choć sprawdzaliśmy również co miała do zaoferowania konkurencja i to w o wiele niższej cenie (ale widać też było delikatnie inną generację/styl produktów):



Sam natomiast rozglądałem się głównie za panelami słonecznymi, adapterami DC-DC czy kontrolerami MPPT. Nie znalazłem kompletnie nic ciekawego.
Jak zazwyczaj omijałem stoiska które to oferowały, tak w tym roku zajrzałem do każdego z osobna aby znaleźć że z 15-tu stoisk,
tylko na jednym była osoba kompetentna która wiedziała co i jak i faktycznie chciała aby był ich klientem.
Co u pozostałych? U pozostałych albo mieli w niedzielę (targi były od poniedziałku) osoby które były tam już zmęczone klientami,
albo dali praktykantów aby po prostu stoisko nie było zbyt puste :D
Osobną kategorią były firmy które w ogóle nie były zainteresowane aby sprzedać jakiekolwiek produkty jak tylko usłyszeli że nie szukam usługi instalacji.

Co ewidentnie wskazuje jak wygląda i w jakim kierunku idzie gospodarka w Anglii gdzie mamy wysokie koszta zakupów
(bo płacimy cła i podatki bo nie jesteśmy w Unii) oraz że najlepszy zarobek jest na usługach.
Koszt za godzinę specjalisty jest po prostu bardziej profitowy niż marża na odsprzedaży importowanych produktów.

Chciałem też rozeznać się jak wyglada sprawa z systemami ogrzewania.
Mamy z żoną w planach jechać za 2 tygodnie gdzieś na weekend.
Niby nie ma daleko. 2-3 godziny drogi od domu.
Ale jak już mamy namiot dachowy to fajnie byłoby jednak z niego jeszcze skorzystać.
O ile na internecie widziałem zdjęcia jak z tego samego który my mamy, są inni którzy potrafią rozłożyć się w górach
i wszystko jest zasypane śniegiem, tak mamy świadomość że są to często "rigi"/overlandery o wiele bardziej na wypasie niż nasz "tylko" SUV 4x4 z namiotem.

Tak więc ostatnie 2-3 tygodnie to przeglądam/ucze się/dokształcam się (wręcz robię magisterkę/doktorat) z chińskich dieslowych ogrzewaczy.

Oczywiście mamy przodującą chińszczyznę i chińszczyznę kopiującą chińczyznę i tak dalej i tak dalej.

Tak więc nie było dla mnie zaskoczeniem kiedy na targach znalazłem kilka stoisk oferujących wręcz jeden do jednego kopię takich samych ogrzewaczy.

Najlepsze było jak sprzedawcy zachwalali że to ich prototypy, że to produkt angielski a cena jest promocyjna, targowa za jedyne £899.
Przypominam, że ogrzewacz o tej samej mocy, w tym samym opakowaniu, ale w innym kolorze, zakupiony z dostawą do domu kosztuje £89


Żona jednak nie jest do tych ogrzewaczy przekonana.
Ja swoją drogą też nie. Jakoś nie mogę wyczuć czy ma sens stawianie ogrzewacza (obok pojazdu) aby on stukał całą noc
(i jest to raczej słyszalne dla wszystkich dookoła) oraz aby zasmradzał całą okolicę spalinami.
O ile jesteśmy sami, w kompletnej dziczy, następna droga/zabudowania/ludzie są kilka/kilkanaście kilometrów dalej,
to nie widziałbym jeszcze takiego problemu, ale jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś kto będzie miał problem,
że śpisz gdzieś obok jeziorka na leśnym parkingu i obok auta stoi mały generator z którego lecą cały czas spaliny.

W ten sposób rozglądałem się czy są jakieś alternatywy (np. dla naszego namiotu jest specjalna wkładka dla osób które podróżują w zimniejszym klimacie).

I daleko szukać nie musiałem.





Akceptowalne cenowo, akceptowalne rozmiarowo i dodatkowo działające na wbudowany akumulator.
No jakby nie patrzeć - idealne rozwiązanie.
Ponadto, szybkie rozeznanie przez internet i okazuje się,
że mając panele słoneczne o mocy około 400W to można tak właściwie korzystać z tego bez konieczności doładowywania z gniazdka/alternatora.

Po czym w domu na spokojnie zacząłem szukać opinii, recenzji i od nowa robimy doktorat z danego produktu.
Na papierze wszystko ładnie, pięknie i myślałem że jak nic mamy kolejny produkt aby dodać do naszego projektu,
aż nie trafiłem na ciekawą informację, że ten EcoFlow działa super jako grzałka, ale o ile temperatura otoczenia jest powyżej 5'C.
Poniżej 5'C załączy się tylko wentylator ale ogrzewanie się nie włączy.
No kurcze super co nie ? :D
(na zdjęciu jest model Wave3. nie wiem czy nie czytałem o modelu Wave2)

edit: aż zajrzałem do instrukcji obsługi
https://manuals.ecoflow.com/us/product/wave-3?lang=en_US

Cytat:
Operating Temperature 5°C to 50°C (41°F to 122°F)
Storage Temperature -10°C to 60°C (14°F to 140°F)


Z innych rzeczy które chcieliśmy znaleźć/obczaić to np. patrzyliśmy czy konkurencja ma może jakieś super namioty dachowe z rozwiązaniami których u nas brakuje.
Dometic pochwalił się swoim namiotem:





I powiem wam, że zwróciłem uwagę na fakt, że jak pada, to nie mokniesz wchodząc czy wychodząc z namiotu.

Mój, pomimo że jest wielokrotnie droższy, ma niestety tą niemiłą wadę że woda ścieka z daszku/zadaszenia idealnie na drabinkę.
Wchodząc czy wychodząc po prostu mokniesz.

Oczywiście jeśli dołożę swoje wielkie zadaszenie (lub dokupię aneks) tak problem znika kompletnie.
Zamiast rozkładać coś tak wielkiego, to mogę też dokupić specjalny daszek przeciwdeszczowy i problem się również rozwiązuje.
Problem tylko z tym daszkiem jest taki, że jest to przezroczyste plastikowe okienko.
I jakoś mi to wizualnie "nie pasuje" więc na razie go nie dokupuję.

Na razie aneksu nie dokupowałem.



Podoba mi się, ale są dwie rzeczy które mnie denerwują.
(trzy)

A) jest drogi
B) długo się go rozkłada i składa
C) niepotwierdzone na 100% ale na 90%. Jest możliwość odpięcia go od namiotu i można odjechać, ale nie ma jak tego aneksu zamknąć (od strony auta)

Natomiast zadaszenie (okienko) przed deszczem wygląda mniej więcej tak:



Przejrzeliśmy więc sporo namiotów dachowych.
Patrzyliśmy na wykonanie, komfort, jak one będą się sprawdzały (mimo że mamy przecież własny) i trochę podbudowało nas że dokonaliśmy dobrego zakupu.

Przed następnym urlopem szukamy właśnie aneksu/dostawki do namiotu.
Mamy do rozwiązania problem że zapewne pojedziemy na pole namiotowe i o ile przenieśliśmy sypialnie na dach auta,
tak musimy gdzieś mieć miejsce na lodówkę, kuchnię, stół, ciuchy i ogólnie na cały "obóz".
I zależy nam aby można to było szybko rozłożyć, żeby nie było za duże ale żeby było gdzie stać/usiąść aby coś zjeść czy popatrzeć na świat.

Jak kiedyś już wspomniałem, mamy problem,
że jednocześnie mamy namiot dachowy do szybkiego przenoszenia się/okazjonalnego noclegu ale stworzyliśmy nowy problem w przypadku urlopu i pola namiotowego.

Na polu będziemy przez tydzień czy dwa tygodnie, to dokładamy podobny obóz jaki mielismy do tej pory
(tyle że dawniej po prostu wychodziliśmy z namiotu, wsiadaliśmy do auta i odjeżdżaliśmy a teraz mamy sypialnię na aucie).

O ile nic się nie zmieni i nie znajdziemy nic lepszego, to chyba będzie to Vango.





Niestety wymagania są spore.
Musi to być w miarę małe a nie jak niektóre dostawki że są większe niż ciężarówki.
Musi to być zamykane (ścianki) jak będziemy to zostawiać.
W dzień/wieczorem musi być opcja że otwieramy ścianki ale zostawiamy siatkę przeciwkomarową.
Musi to być jedno pomieszczenie i najlepiej jak jest przedsionek.
No i musi stać samo kiedy nie jest przypięte do auta.

I na razie nie ma nic lepszego.
Niby ten aneks (oryginalny od iKampera) wygląda super i powinien być kompatybilny, ale martwi mnie że nie ma go jak zamknąć.
W głowie już mam scenariusz że odpinamy aneks od namiotu dachowego, składamy namiot dachowy, odjeżdżamy na cały dzień,
przychodzi burza a w środku stoi wszystko w wodzie....

Ale.. to na razie wszystko gdybania.

Na sam koniec.
Żona uznała że sprawi mi prezent na moje okrągłe urodziny bo biadoliłem o motocykl. Potem na szczęście ten kryzys mi przeszedł,
a żona jak zobaczyła te cudeńka tak uznała że jak nic jest to lepsze i bezpieczniejsze niż motocykl.

Ja, jak to ja, najpierw muszę się upewnić że to nie jest kot w worku
(lub mówiąc inaczej: perfumowane g***o).







Z wyglądu super.
Specyfikacja na stoisku super.

Ale.
Ja mam pewne uprzedzenia (wynikają z ogólnego braku zaufania) wynikające na przykład z faktu że jest to "angielska firma zlokalizowana w Londynie".
I mam pewne... nie wiem... wątpliwości. A ostatnie kilka lat w przedziwny sposób wyczuliła mnie na pewne "przeczucia" i te zazwyczaj okazywały się wyjątkowo trafne.
Więc jak mam wątpliwości, tak rzucam przy stole hasło "sprawdzam".
Wg dziwnej specyfikacji (na oficjalnej stronie) zasięg jest raz podawany w milach, a czasami w kilometrach.
Ten sam rower o tej samej mocy i baterii ma czasami zasięg 80 mil a czasami 120 km.
Czyżby w Anglii jeździł dalej?
Zasięg który jest podawany nie jest podparty żadnymi danymi. Ot - maksymalny zasięg.
Jedyne co doczytałem to że zasięg jest przy 'dwóch bateriach' ale nie znalazłem czy to są dwie baterie jak zamawiasz rower i one są wpięte do roweru i po prostu rower jest cięższy?
Czy jedziemy na jednej baterii a druga nam rozrywa kręgosłup bo ciąży w plecaku i zmieniamy jak się pierwsza rozładuje?
Czy zasięg jest podawany że pedałujemy i elektryka jest wykorzystywana kompletnie na minimum a 80 mil to zrobimy, ale mając łydki niczym profesjonalni kolarze?
Ogólnie miliard pytań, bardzo mało odpowiedzi na stronie internetowej.
Bardzo dużo nieścisłości.
Na koniec okazuje się że rowery to są produkowane w Tajlandii a są na miejscu składane w Londynie i że gwarancja na rower to tak.. jest 2 lata ale na baterię to jest rok (aha...).
Albo przeglądając akcesoria (np. kaski) znajdujemy w "humorystyczny" sposób opisane,
że one nie mają żadnego certyfikatu czy atestu i że to bardziej takie "do fotek na insta" i że nie polecają z nich korzystać jako ochrona zdrowia/ciała.
A szukając na YT to jedyne co znalazłem to spoty reklamowe kręcone w Kalifornii.
Więc ja na razie chyba spasuję.

Jeśli chodzi o wiosenne targi:
5 hal wypełnionych po brzegi.
Pojechałem sam, biorąc pod uwagę że pies tego poranka czuł się nadzwyczaj dobrze (wtedy jeszcze nie wiedziałem że to będzie dzień przed pożegnaniem)
ale i tak jakoś wywarłem na sobie presję, że obskoczę to najszybciej jak się da.
Większość targów po prostu "przebiegłem".


Ceny niektórych akcesoriów to kompletne wariactwo.
Najgorsze to chyba "systemy" produktów, gdzie wszystko wygląda super, dopóki nie uzmysłowisz sobie,
że "jeden" produkt (w wysokiej cenie) jest tylko częścią całego kompletu akcesoriów i dopiero zakup wszystkich (lub większości) z danego ekosystemu ma jakikolwiek sens.
A dodajmy do tego, że to często "ekosystemy" które pojawiają się i 2 lata później znikają...

I tak przebiegając przez 5 hali (razem spędziłem 2 godziny, ale wracając na parking czułem że mam mokre plecy) udało mi się tylko zatrzymać,
aby cyknąć po prostu "ładne fotki" albo coś co miało ładny lakier (plus może takie ciekawoski jak ładnie odrestaurowany Patrol).

Zaczniemy od świecących się Fordów:







Ładne.. ceny też ładne :D
chyba najtańsze jakie widziałem to £59999 czyli 294 tysięcy złotych.
Średnia cena to bliżej £75k, (367 tysięcy złotych).

Za vana... w którym są wstawione ścianki, LEDy, kawałek mebla z małym zlewem i mała lodówka (plus łóżko w rozkładanym dachu).
Nawet nie chcę mówić że widziałem że większość jednak przychodzi w pakiecie np. 20" felgi na naleśnikach czy bodypack, ospoilerowanie i niski zawias.

Z innych ładnie świecących małych vanów:







Muszę przyznać, że jest w tym pewien "lifestyle" i jak wspominałem przy ostatnich targach.
Jeśli ludzi na to stać, to nikomu przecież nie zabraniam.
Ale odnoszę też wrażenie że wiele osób wpada w pułapkę że to "idealne" rozwiązanie bo takie ładne i świecące, po czym jadą na urlop (z dziećmi)
i okazuje się, że były to bardzo mocno wyrzucone pieniądze.
Może to moje podejście, ale wydaje mi się jednak że utrata wartości na takich pojazdach jest tak zabójcza, że kupno nowego pojazdu to nic innego jak utopienie sporych pieniędzy.

I tak przechodzimy do pojazdów większych (które moim zdaniem mają odrobinę więcej sensu):











I nie powiem, sporym, naprawdę sporym zainteresowaniem cieszył się Ineos Grenadier.
Tam chyba najdłużej czekałem żeby zrobić zdjęcie aby było go widać:





Zaskoczeniem dla mnie było stoisko Hyuinday'a.
Niezbytnio rozumiałem zamysł.
Na telewizorach w kółko leciały nagrania z pokazu robotów humanoidalnych, a na stoisku wystawili Santafe jako "pojemne auto na rodzinne przygody".







I tak na koniec. Patrol (ładny):







Czy kolejne niezrozumiałe rozwiązanie (sprzedawanie dziwnych marzeń), sportowe BMW z namiotem dachowym:



Oczywiście oblegane było stoisko najpopularniejszych namiotów dachowych czyli Tentbox:



pod którą podpieła się firma partnerska robiąca małe przyczepki na którą można sobie zamontować namiot (dachowy):





Przystanąłem tutaj na chwilę.
Z jednej strony.. No kurcze - jakie mądre rozwiązanie.
Podpinam to pod Shoguna i mam przewożny namiot i miejsce na bibeloty.
Nie mówiąc, że na dach zamiast namiotu dachowego to wstawiam boxa i mam naprawdę o wiele więcej miejsca!
A potem tak myślę, czy czasami nie wpadam w pułapkę gdzie biegam w kółko
i zamiast usprawniać rzeczy, to tak właściwie cofam się niczym do poprzedniego systemu gdzie po prostu rozkładam namiot?

Nie powiem, obecnie mam pewnego rodzaju zgryz gdyż faktycznie, odkąd kupiłem (cholernie drogi) namiot dachowy tak zastanawiam się,
jak to będzie działać na długich urlopach i czy nie wpadłem w pułapkę, że zamiast sprawić sobie rozwiązanie problemu, to nie stworzyłem "nowego".
Nie wiem jeszcze. Nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał urlop w tym roku.
Teoretycznie zamiast jeździć autem przez całą Europę to możemy kupić sobie bilet lotniczy.
Z drugiej strony, kupiłem namiot dachowy za jakieś 25-30 tysięcy złotych i mam zostawić to na aucie i na urlop lecieć gdzieś aby zwiedzać wypożyczą Astrą?
Tak przyzwyczailiśmy się do jeżdżenia przez Europę. Jest w tym nie tylko pewnego rodzaju urok, ale też i sporo historii.
Czy jest łatwo? W życiu. Wsiadam w samolot, 2-3 godziny później ląduję w innym kraju, a na pokładzie mogę sobie nawet zamówić coś do jedzenia czy obejrzeć film i poczytać książkę.
Wszystko przemawia, że mogę teraz lecieć i mieć wszystko "z głowy".
Ale obawiam się, że tak przyzwyczailiśmy się do "mordowania się" w dwudniowej trasie... że jakby nie mogę się przemóc że "można inaczej".

Zobaczymy jak to będzie.
Choć. Lecę na wakacje i co mam ze sobą?
Dwie nadane torby na kółkach?
Nie wiem... Nie ukrywam że jest to na razie jedną wielką zagadką.





Wróciłem do domu i tak właściwie poczułem się trochę tymi targami rozczarowany. Nie wiem czy byłem na nich za wiele razy czy też mam zbyt wysokie wymagania,
lub też czy jest to kwestia że większość lśniących rzeczy jest po prostu świadomie "za droga"
(gdzie niby mnie na nie stać, ale z drugiej strony, jak wiele razy wspominałem, czuję że ja nie jestem na tym progu zarobkowym aby wydawać tyle kasy).

Nie znalazłem nic, na co bym się "napalił".
I nie znalazłem również żadnych rozwiązań które mógłbym u siebie zastosować.
Prosty przykład.
Wożę trapy w Shogunie. Tak jakby mnie by kiedyś naszła ochota na zjazd z drogi, wjazd na jakąś wiejską drogę i jakbym się zakopał.
Mała szansa że to zrobię, ale są, mam, tak właściwie podstawa offroadu żeby mieć.
W myśl "lepiej mieć i nie potrzebować niż nie mieć kiedy są potrzebne".
Jak miałem swoj bagażnik dachowy z drabinką to nawet zrobiłem sam uchwyt i mogły jeździć na dachu.
Teraz mam namiot dachowy który zajmuje cały dach. Trapy poszły do bagażnika.
I kombinuję, jak je podpiąć pod namiotem dachowym.





Znam systemy Molly na boki auta, ale no nie ukrywam, że przeraża mnie myśl, że kupuję metalowe kratownice na auto, a żeby takie zamontować,
to muszę kupić nowe systemy prowadnic i wchodzimy w "rozwiązania" gdzie za same prowadnice często trzeba wydać po 3-4 tysiące złotych.
I podobnie jak już pisałem, często bywa że dany system działa tylko z poszczególnymi akcesoriami.
Pójdziesz do innego dostawcy akcesoriów i okaże się, że jedno z drugim nie pasuje.
Kto wie, może po prostu zderzyłem się nieprzyjemnie ze ścianą, że 4x4, offroad, turystyka offroadowa to po prostu cholernie drogie hobby,
gdzie chyba dobija mnie że wiem, że to nie jest kwestia kosztów produkcji czy choćby R&D, tylko jest to głównie gigantyczna marża bo ma znaczek "Adventure" lub "Offroad".

Z tego co widziałem, na dniach w Polsce macie drugie już targi o podobnej tematyce czyli Camper&Adventure EXPO w Krakowie.
https://camperadvexpo.pl/
Tyle że jak to w Polsce, może i są mniejsze ale macie ciekawych wystawiających się a firmy inwestują żeby zaprosić youtuberów.
W Anglii to po prostu "firma na firmie". O youtuberach zapomnij :D to nie ten świat. Jak w Anglii chcesz kogoś posłuchać,
to musisz wykupić "pakiet VIP" do swojego biletu a występujący to nie znany youtuber a np. facet sprzedający wycieczki który zrobi slideshow w PowerPointcie gdzie był i co widział :D
Więc tego w Krakowie wam zazdroszczę :D Tym bardziej że adventure/4x4/offroad w Polsce ma się dalej o wiele lepiej niż w UK, mimo że w Polsce powoli zaczyna się na to pewnego rodzaju nagonka.

jak już przebrnęliśmy przez targi i moje wypociny to na koniec cos tam w Shogunie.


Biorąc pod uwagę, że i zaciski i zestaw naprawczy miałem w garażu, tak wieczorami (jak pies spał) zrobiłem regenerację(tyle o ile, bez żadnego malowania).
Ot papier ścierny, szczotka druciana i zestaw naprawczy.

Myślałem, że wyrobię się w jeden wieczór ale jeden to mi zszedł aby rozebrać stare zaciski (głupek ze mnie bo mogłem je rozkręcić na pół).
Za nic nie mogłem sobie poradzić żadnym sprężonym powietrzem więc wyciągania tłoczków odbywało się na dźwignię z dwóch bardzo długich śrubokrętów
(tu podziękowania dla Lidla za świetny zestaw bardzo długich śrubokrętów).

Przy okazji przydały się też te nowe tarcze na przód które leżały tak 2 lata w garażu. Jak już "robić" to na całego :)
Tak więc wpadły zaciski, tarcze, klocki i oczywiście odpowietrzyłem układ.

















Z racji braku (w akceptowalnej cenie) pinów/sliderów, tak te idą z Japonii.
Wykorzystałem te co mam, tyle co je trochę przeczyściłem.

Jako, że powoli zbliżał się termin przeglądu, tak zabrałem się również za samoróbkę z czasów ostatniego wyjazdu do Francji.
I tak musiałem usunąć to genialne w swojej prostocie rozwiązanie i wstawić normalny drążek:







Zobaczymy czy znowu nie pęknie.
Z racji ze praca mojego zawieszenia jest "większa" (przez 2" lift), tak obstawiam że pęka on w momencie całkowitego opuszczenia koła.
A ile "dłuższy" powinienem wstawić, tego jeszcze nie wiem a nie chciałem 2 tygodnie przed przeglądem "testować" czy nie pęknie.
Dodatkowo przypominam, że praca zazwyczaj jest wieczorami, po ciemku,
a jak pracowałem przy zawieszeniu tak odkryłem że wszystkie moje lampy/lampki nie radzą sobie śpiewająco kiedy temperatura oscyluje pomiędzy 0 a 3'C.

Jak już wspominam o niskich temperaturach, tak okazało się że czekała mnie jeszcze jedna mała naprawa.
Otóż padł całkowicie wentylatorek w ładowarce Anhtczyx.



I co ciekawe, nie ma nigdzie jak zamówić zamiennika.
Przynajmniej nie jeden do jednego.
Albo węższe, albo z wtyczką 3 pinową a nie 2 pinową (albo znalazłem wentylatorek, ale w cenie całej ładowarki).
Zamówiłem 3 pinowy wentylatorek (szedł ponad 3 tygodnie) i po prostu przelutowałem przewód.

3 dni przed przeglądem uznałem że wymienię również wahacze lewej strony.
Jakże się zdziwiłem, jak po wymianie górnego okazało się, że śruby ustawiania zawieszenia dolnego wahacza nie drgną nawet o milimetr.
Co gorsze, próbując je wybić tak zbiłem śrubę że aż pogiąłem gwint.



Na szczęście przypomniało mi się, że mam taką mała zabawkę z Chin do wkrętarki, że ścina ona krawędzie na śrubach.
Przyciąłem więc śrubę na tyle aby z powrotem nabić nakrętkę.



Następnego dnia pojechałem po dodatkowe ostrza do piły szablastej i kupiłem tarcze do tej mojej nowej kątówki
(stara była na kablu, tarcze 115mm gdzie nowa Parkside'a to na akumulator i 125mm).

Przyszedł dzień przeglądu:



a tu niespodzianka.

Wrócił mechanik, kładzie papiery a tam "Przegląd zatwierdzony".
Zero problemów, zero zaleceń.
Dziwne co nie? Brak rdzy na zawieszeniu? Nie przeszkadza ten odprysk na przedniej szybie który był co roku jako "zalecenie"?
Ja wiem, tylko się cieszyć, ale dziwne że nagle czyściutki przegląd i nawet to, co było zaleceniem rok temu, nagle w tym roku nawet nie jest nadmienione.

Minęły dwa tygodnie od przeglądu, zabraliśmy psa do znajomych (1.5 godziny jazdy). Po drodze zapaliły się kontrolki:



Biorąc pod uwagę, że grzebałem przy zawieszeniu z przodu, to podejrzewałem że to mogą być czujniki ABS.
Tylne były wymienione rok temu, no ale kto wie - były najtańsze z chin..
Ale co dziwne, podłączyłem swój adapter ODB2 i żadna z apek nie pokazała jakichkolwiek błędów.
Tego samego dnia (z dostawą za darmo na ten sam dzień) zamówiłem sobie nowy czytnik. Padło na Autel AP200.
Nie podoba mi się, że działa tylko z dedykowaną apką i można korzystać tylko z jednym autem (każde następne 100 zł na rok),
ale że działa z moim Shogunem i czyta zarówno ABS jak i skrzynię, to lepsze niż ten najtańszy niebieski.
Zczytałem kody a tam "niepoprawny sygnał" na magistrali oraz błędy sporadyczne z tyłu i z przodu.
Na aliexpress domówiłem czujniki ABS tył.
Ale... kilka dni później (bo błędy na desce były sporadyczne, same znikały i same się pojawiały) coś mnie tknęło i zmieniłem tylne żarówki stop z LEDowych na zwykłe żarnikowe.
I tak od miesiące, błędów brak.
Niezły bajer co nie?
Otóż w Shogunie, jak spali się żarówka STOPu tak potrafi wywalić błąd ABS.
Podejrzewam że na LEDowych przepaliła się jedna czy dwie żarówki SMB (te małe prostokąty), opór się zmniejszył i system uznał że przepaliła się żarówka.
Zostałem więc z czterema nowymi czujnikami.
Druga teoria to że odrobina syfu/rdzy dostała się między ośkę/zębatkę ABS a czujnik i mycie auta naprawiło problem.
_________________

  
 
 
wojtas 
Mitsumaniak


Auto: Sigmy, Zaćmienie i Kociak
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 34 razy
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 3598
Skąd: Gniezno
Wysłany: Dzisiaj 16:37   

Odejście czworonożnego przyjaciela to jedna z trudniejszych chwil w życiu, na szczęście pozostają mile wspomnienia wspólnie spędzonego czasu, i chociaż trochę łagodzą pozostałą pustkę.
Obawiałem się że tak duga przerwa w aktualizacji spowodowana były oddaniem Szoguna w ręce młodego sąsiada od Nissana. :wink:
A oglądając fotki z targów mam wrażenie że zamysł wypraw został zatracony przez konsumpcjonizm. Kiedyś wystarczył plecak i namiot...
_________________
..
Każdy ma prawo się mylić, i tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów.
[F16A 12V M/T 92'][F07W 24V A/T 93'][D53A 24V GTS M/T 03'][V97W 24V GLS A/T 15']
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Ta strona używa ciasteczek (ang. cookies) w celu logowania oraz do badania oglądalności strony.
Aby dowiedzieć się czym są ciasteczka odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl
Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie ciasteczek na tej stronie, zablokuj je w opcjach Twojej przeglądarki internetowej.